Wczorajsza sesja przyniosła zwycięstwo byków. Po słabych piątkowych notowaniach w USA najważniejsza wczoraj była obrona luk hossy. Zarówno indeks, jak i kontrakty, przetestowały z rana to wsparcie, ale przewaga popytu była tutaj bardzo wyraźna. Spadek był na śladowych obrotach, a do odrabiania strat ruszyliśmy przy znacznie większej aktywności. Taka demonstracja siły popytu na wsparciu przesądziła o losach sesji. Dalej to już tylko wspinaczka dzięki KGHM i paru mniejszym spółkom, co trudno uznać za początek jakiegoś mocniejszego wzrostu, to jednak oddala na razie sygnały sprzedaży.
O tym, że takie sygnały mogą się niedługo pojawić, przestrzega skala wykupienia na wskaźniku Inertia. Wskaźnik zawrócił już spod szczytu, a warto zauważyć, że tak wysokich poziomów w swojej historii jeszcze nie osiągnął. Zwrot przy tak wysokich poziomach oznaczał niemal zawsze lokalny szczyt. Wyjątki to początek 1996 r., zbyt wczesny sygnał w czasie hossy internetowej oraz połowa 2003 r., będąca początkiem obecnej hossy. Niedźwiedzie powiedzą więc, że nie jest to święty Graal (takich nie ma). Byki z kolei zauważą, że skuteczność mimo wszystko bardzo dobra, a do tego teraz mamy rekordowe wykupienie. Straszą również wyraźne negatywne dywergencje na wskaźniku Ultimate, który zachowuje się analogicznie do wspinaczki na nowe szczyty w pierwszych miesiącach tego roku. Ten marsz przerwała dość brutalna korekta.
Na razie jednak to tylko sygnały ostrzegawcze. Jeśli niedźwiedzie w tak sprzyjających okolicznościach nie są w stanie pokonać wsparcia na luce hossy, oraz linii trendu wzrostowego zapoczątkowanego w sierpniu, to znaczy to tylko tyle, że nie jest to jeszcze moment na rozpoczęcie dynamicznego spadku. Trzeba jeszcze poczekać.