Od początku wczorajszej sesji inwestorzy sprzedawali walory FAM. Pierwsze transakcje zawierano po 16,4 zł, a więc o ponad 3,5% poniżej ceny emisyjnej (17 zł). W trakcie sesji PDA straciły jeszcze więcej. Minimum, po jakim handlowano papierami, wyniosło 14,15 zł. Na koniec sesji walory zostały wycenione na 15 zł. To prawie o 12% niżej od ceny emisyjnej. Spadkom nie towarzyszyły jednak duże obroty, które wyniosły 0,76 mln zł. Właściciela zmieniło 25,3 tys. PDA.
Jednak już podczas oferty spółka nie zachwyciła. Udało się sprzedać tylko 1 mln akcji z 1,2 mln oferowanych. Prezes FAM Janusz Michalak tłumaczył to prywatyzacją PKO BP. Podobnie było w przypadku debiutu na giełdzie PDA. - W związku z ciężarem oferty PKO BP należało się spodziewać takiego zachowania kursu - twierdzi prezes. - Na giełdę nie wchodzi się na jeden dzień, więc sądzę, że w dłuższej perspektywie walory powinny zyskiwać na wartości. Inwestorów przekonamy do kupna akcji dobrymi wynikami - podkreśla.
Michał Buczyński, analityk Domu Maklerskiego Millennium oferującego akcje FAM, uważa, że cały rynek jest w fazie korekty. Podkreśla, że nawet ATM, który z sukcesem debiutował kilka tygodni temu, teraz wyceniany jest o 13% poniżej ceny emisyjnej (22 zł). Zdaniem analityka, inwestorów może niepokoić także silny wzrost cen cynku, głównego surowca wykorzystywanego w produkcji odlewów wytwarzanych przez FAM. W ciągu ostatniego miesiąca metal ten podrożał już o około 20%. M. Buczyński uważa, że w przyszłości nie bez znaczenia dla wyceny spółki będzie powodzenie realizacji celów emisyjnych. FAM w ciągu trzech lat zaplanował program inwestycyjny, oszacowany na ponad 51 mln zł. Z emisji spółka pozyskała 16,9 mln zł (minus koszty), czyli około 3 mln zł mniej, niż zakładała. Program inwestycyjny miał być od początku finansowany z trzech źródeł: emisji, długu i środków własnych. Jak twierdzi prezes, FAM nie jest praktycznie w ogóle zadłużony i z pozyskaniem dodatkowych pieniędzy nie będzie problemu.