Dzisiaj zarząd Alitalii spotyka się, by pokwitować udzieloną przez bank inwestycyjny Dresdner Kleinwort Wasserstein pożyczkę ratunkową. Poręczył ją włoski rząd, a opiewa ona na 400 mln euro. Te pieniądze pozwolą firmie przetrwać pierwsze miesiące restrukturyzacji.
Co będzie później? To zależy od tego, czy zgodnie z planem restrukturyzacji autorstwa dyrektora generalnego Giancarlo Cimoliego uda się do marca przyszłego roku sprzedać akcje za 1,5 mld euro. Z połową nie będzie problemu, bo rząd już przygotował fundusze. Z resztą może być kłopot, bo sytuacja finansowa pogrążonej w długach spółki nie jest najlepsza. G. Cimoli, cytowany wczoraj przez "Corriere della Sera", stwierdził jednak, że znalezienie prywatnych partnerów dla firmy "nie będzie niemożliwe". Jeśli jego przewidywania się sprawdzą i inwestorzy wyłożą potrzebne 750 mln euro, udziały rządu w spółce spadną do zakładanych 49%, z obecnych 62%.
Potencjalnych inwestorów mają skusić zapewnienia Cimoliego, że firma - a dokładniej Alitalia Fly, ta jej część, która po podziale na dwa podmioty zajmie się obsługą przelotów - w 2006 r. ponownie stanie się rentowna. Dodatkowo Cimoli obiecuje, że już rok później można spodziewać się dywidendy. Cztery ostatnie lata Alitalia zakończyła stratą na poziomie operacyjnym, podobnie będzie w tym roku.
Szef Alitalii rozważa też zamianę długów spółki na akcje. - Dyskutowaliśmy to we własnym gronie, z bankami jeszcze nie - przyznał, cytowany przez włoską gazetę. Na koniec zeszłego roku długi Alitalii sięgały 1,9 mld euro. Teraz najprawdopodobniej są jeszcze większe, bo pierwsze półrocze przyniosło stratę netto 330 mln euro.
W ubiegłym miesiącu Alitalia doszła do porozumienia ze związkami zawodowymi, by zmniejszyć zatrudnienie o 3,7 tys. pracowników, czyli 20% załogi. Redukcje etatów będą kosztować 185 mln euro, lecz później przyniosą oszczędności rzędu 280 mln euro rocznie. Na lata 2006-2007 Cimoli zapowiada inwestycje w nowe samoloty - łącznie 19 maszyn średniego i dalekiego zasięgu. Już teraz Alitalia zaczyna zabiegać o odbudowę pozycji na lokalnym rynku. W następnych kilku tygodniach mają ruszyć loty do rumuńskiej Timisoary, Sankt Petersburga i Szanghaju. Dwa lata temu Alitalia kontrolowała 66% przewozów lotniczych we Włoszech, w tym roku odsetek ten spadł do zaledwie - jak na narodowego przewoźnika - 43%.