Reklama

Polityka schodzi na dalszy plan

Inwestorzy zagraniczni ze spokojem reagują na polityczne zawirowania. To między innymi psychologia. Nasze wejście do UE działa wystarczająco uspokajająco

Publikacja: 13.10.2004 08:23

No i nagle nam się sytuacja nieco skomplikowała. Część działaczy SLD, partii, która jest głównym zapleczem politycznym naszego obecnego rządu, nie chce, aby Marek Balicki był ministrem zdrowia. Problem w tym, że premier Belka nie zamierza pracować bez Balickiego i zagroził, że jeśli ten zostanie odwołany, rząd poda się do dymisji. Czyżby więc znowu nasze rynki finansowe miały się osłabić przez ten polityczny ferment?

Na początku mała dygresja. Rząd Belki jest teoretycznie rządem SLD. Nie oznacza to jednak wcale, że mamy do czynienia ze zgodnością poglądów rządu i partii. Mało tego, tej zgodności nie ma często w sprawach wręcz fundamentalnych, jak polityka międzynarodowa czy koncepcje podatkowe. No cóż, nie takie rzeczy już w Polsce przerabialiśmy...

A teraz do meritum. Po pierwsze zagrożenie dymisją rządu jest na razie czysto teoretyczne. Balicki nie podoba się części SLD z kilku powodów, ale na plan pierwszy wysuwają się chyba kwestie personalno-ambicjonalne. Podejrzewam, że Sejm mógłby przegłosować jego odwołanie, do części SLD przyłączyłaby się bowiem zdecydowana większość opozycji. Problem w tym, że wobec zapowiedzi premiera Belki mogłoby to oznaczać przedterminowe wybory. Instynkt samozachowawczy podpowie więc zapewne niektórym, że za dymisją ministra zdrowia głosować nie należy. W końcu z tego typu praktyką w naszym parlamencie mamy do czynienia na co dzień.

Ale załóżmy, że minister Balicki przepada, a rząd podaje się do dymisji. Czy czekałby nas wtedy jakiś kryzys, czy choćby kryzysik, na rynkach finansowych? Otóż śmiem twierdzić, że nie. Patrząc bowiem na obecne zachowanie inwestorów zagranicznych widać wyraźnie, że polityka nie zajmuje ich już w takim stopniu jak jeszcze kilka miesięcy temu. Prawdę mówiąc w pierwszej chwili wydaje się to trochę dziwne. No bo cóż takiego przełomowego wydarzyło się w ostatnim czasie? Mamy lepszy budżet na przyszły rok? Tak, ale wciąż z ogromnym deficytem. W dodatku decyzja Eurostatu dotycząca klasyfikowania środków płynących do OFE jest dla nas niekorzystna, deficyt budżetowy na papierze wzrośnie. Plan Hausnera jest wprowadzany? Tak, ale po pierwsze przeszedł on dość intensywne przemiany od momentu premiery pierwotnej wersji (jasne jest, że przemiany nie poszły w kierunku zwiększania oszczędności), a po drugie do końca tego roku uchwalone zostanie co najwyżej 70% całości. Czy deficyt finansów publicznych nam się zmniejszył? Tak, ale tylko na skutek wzrostu wartości złotego. Dlaczego więc teraz jesteśmy tak wyraźnie lepiej oceniani? Dlaczego inwestorzy zagraniczni już nie przejmują się tak bardzo teoretycznie niepokojącymi wypowiedziami polityków?

Po pierwsze dlatego, że rynek w części opiera się na psychologii. Nasze wejście do UE działa wystarczająco uspokajająco. Poza tym pozytywnie odnotowuje się to, że reformy w ogóle są wprowadzane. Inwestorów przyciągają także wyższe stopy procentowe, no i oczywiście wciąż dobre dane makroekonomiczne. Zmniejszyło się także prawdopodobieństwo przejęcia władzy w Polsce przez partie populistyczne.

Reklama
Reklama

Jeśli więc nawet (co jest mało prawdopodobne) ten rząd nie dostanie wotum zaufania, albo sam poda się do dymisji, paniki na rynkach nie będzie. Oczywiście jakaś korekta może wystąpić, ale do bardzo poważnych zmian raczej nie dojdzie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama