Problem dopłat pojawił się w 2002 roku. Rząd wziął wówczas na siebie tzw. ryzyko ruchu. Zobowiązał się tym samym, że dopłaci, jeżeli ruch na autostradzie nie zapewni koncesjonariuszowi A-1 - spółce GTC - opłacalności inwestycji. - W negocjacjach z GTC zgodziliśmy się, aby to ryzyko ponosił rząd. Okazało się bowiem, że prognozowany ruch pojazdów nie jest wystarczający do pokrycia kosztów zaciągniętego kredytu - tłumaczył wczoraj na posiedzeniu sejmowej komisji infrastruktury Piotr Janczewski, wicedyrektor Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. GTC szacowała wstępnie, że dopłaty wyniosą około 100 mln zł rocznie. Posłowie zażądali więc kalkulacji od Ministerstwa Infrastruktury. Poprosili także o udostępnienie dokumentów związanych z podpisaniem umowy z koncesjonariuszem. Ministerstwo przygotuje je do końca miesiąca.
O stawkach za przejazd
zadecyduje rząd
Ostatecznie o wielkości dopłat, wypłacanych z budżetu lub ze środków Krajowego Funduszu Drogowego, zadecyduje koszt przejazdu 90-km autostradą. Myto będzie pobierane od 2008 roku, czyli po ukończeniu budowy A-1. Jak zapewnia GDDKiA, umowa z GTC jest skonstruowana w ten sposób, że cennik ustali rząd. - Według wstępnych szacunków opłaty wyniosą około 8 zł od samochodu osobowego i 30 zł od ciężarówki - poinformował Jan R. Kurylczyk, wiceminister i pełnomocnik rządu ds. budowy autostrad.
Większe opłaty prawdopodobne