- Musimy się rozwijać. Nie unikniemy globalizacji i wcześniej czy później będziemy zmuszeni połączyć się z inną firmą. Jednak jeżeli staniemy się firmą o przychodach rzędu miliarda euro, to niewiele spółek będzie mogło nas przejąć - twierdzi László Kovács, dyrektor generalny BorsodChemu. Dodaje, że osiągnięcie do 2008 roku takiego pułapu rocznej sprzedaży (teraz wynosi około 500 mln euro) zakłada duże przejęcie. - Myślę, że możliwości pojawią się wkrótce, a transakcja zostanie zamknięta w ciągu trzech lat - mówi L. Kovács. Zaznacza, że zakłady te muszą się znajdować przynajmniej 500 km od miejsca działalności BorsodChemu, co umożliwi firmie wyjście na nowe rynki.
W grę wchodzą głównie przedsiębiorstwa w Rumunii i Polsce. Wcześniej BorsodChem zapowiedział uczestnictwo w prywatyzacji Zachemu. Nie wykluczył też mariażu z Anwilem.
Dodatkowo węgierska spółka inwestuje w rozwój organiczny. Realizuje trzyletni plan inwestycyjny na kwotę 270 mln euro. BorsodChem otrzymał właśnie 100 mln USD ze sprzedaży 15% akcji firmy TVK. Oprócz ekspansji, stawia na poprawę zyskowności. - Nasza marża EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację - red.) wynosi 14-16%. Do 2006 roku zbliży się do 20% - deklaruje L. Kovács.
Reuters
Większy free-float