ATM zadebiutował na GPW 28 września kursem 23,5 zł. Dwa tygodnie wystarczyło, żeby notowania znalazły się... ponad 15% niżej. To zaskakujące, bo papiery integratora we wrześniowej ofercie publicznej cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem. Zapisy w transzy drobnych inwestorów (liczyła 300 tys. akcji) były zredukowane o 65%. Inwestorzy instytucjonalni w book-buildingu zgłosili chęć zakupu 9 mln akcji. Pula dla nich przeznaczona liczyła 817 tys. walorów.
Spółka zapewnia, że deprecjacja nie ma żadnego związku z fundamentami i jest konsekwencją wydarzeń rynkowych.
- Uważamy, że spadki kursu powodują drobni gracze, którzy wycofują pieniądze, żeby zainwestować w PKO BP - powiedział Tadeusz Czichon, wiceprezes ATM. Zwrócił uwagę na znikome obroty towarzyszące przecenie, co świadczy, że duzi akcjonariusze nie akceptują obecnej wyceny i nie dokonują transakcji. Według T. Czichona, pretekstem nie mogą być także wyniki za III kwartał. - Na pewno nie będą one zawierać żadnych negatywnych niespodzianek - wskazał. - Może gdyby inwestorzy wiedzieli coś więcej na ten temat, to spadków by nie było - dodał. ATM prognozuje, że w całym 2004 r. będzie mieć 93,9 mln zł przychodów i zarobi 5,1 mln zł. Po I półroczu sprzedaż ma wartość niecałych 42 mln zł, a zysk przekracza 1,2 mln zł.
Jest szansa, że wkrótce ruch na akcjach ATM znacząco się zwiększy. Może to także powstrzymać spadki. Dzisiaj do obrotu giełdowego wchodzi 300 tys. akcji serii F, które stanowiły część oferty publicznej. Do tej pory papiery notowane były w postaci praw do akcji. Równocześnie handlowano akcjami wcześniejszych serii. Wczoraj na zamknięciu PDA wyceniano na 19,3 zł.