Przymiotnik "łaskawy" sugeruje, że najwyższe w historii notowania indeksu i kilku spółek nie są tylko zasługą przemian, jakie zaszły w branży. To także efekty wyjątkowej pobłażliwości, z jaką rynek patrzy na osiągnięcia finansowe tekstylnych przedsiębiorstw. Najniższą wartość w historii indeks Przemysł lekki miał w połowie października 2002 roku (212,7 pkt). Znane wtedy były wyniki za trzeci kwartał 2002 r. z których wynikało, że 14 przedsiębiorstw straciło łącznie 44,6 mln zł. Po opublikowaniu kolejnych raportów strata ta wyniosła 82,9 mln zł i była najwyższa w historii. Po pierwszym półroczu 2004 roku firmy z przemysłu lekkiego zarobiły łącznie 72,3 mln zł - to jest z kolei najlepszy rezultat w historii. Czy ta przemiana warta jest przemnożenia wartości indeksu przez 18? Zauważymy, że w porównaniu z trzecim kwartałem 2002 roku przychody wzrosły raptem o 5%. To nie ekspansja spółek z branży stoi za zwyżką notowań, ale restrukturyzacja i czynniki cykliczne, związane z ożywieniem gospodarczym.
Nieustanna hossa
Rozpoczęta przed dwoma laty hossa praktycznie ani na moment nie słabnie. Po drodze do 4194,5 pkt indeks Przemysł lekki tylko raz doświadczył korekty, w trakcie której stracił na wartości więcej niż 10%. Jednak gwałtowne tąpnięcie w listopadzie zeszłego roku trwało tylko trzy dni, ale już po 26 sesjach indeks przekroczył szczyt, z którego rozpoczął się ten krótkotrwały spadek. Nie ulega wątpliwości, że na punkcie spółek tekstylnych wybuchła gorączka.
Czy warto dołączyć do trendu wzrostowego? Analiza techniczna zachęca, żeby kupować akcje, których notowania idą w górę. Ale trudno traktować tę zachętę bezkrytycznie - ważne jest, w jakim tempie rosną notowania, jaka jest zmienność rynku, na jakim etapie znajduje się trend. Ponieważ w tym wypadku jest on mocno zaawansowany, a jednocześnie w tym roku nie było żadnej większej korekty, kupowanie papierów z tej branży jest bardzo ryzykowne. Uzasadnia je tylko niewielka kwota ewentualnej inwestycji.
Bez rekordów