W tle ostatnich notowań Groclinu pozostaje też coraz wyraźniejszy odwrót inwestorów od spółek średniej wielkości. Wielkopolska firma była jednym z najważniejszych beneficjentów zainteresowania tym segmentem rynku. Została dostrzeżona bardzo wcześnie, bo jeszcze jesienią 2001 r. Od tego czasu notowania jej akcji systematycznie pięły się w górę, wypadając znacznie lepiej niż cały rynek. To zmieniło się w ostatnich miesiącach. Indeks WIG od 13 maja zyskał ponad 10%, natomiast walory Groclinu prawie w takim samym stopniu spadły. To na wykresie siły relatywnej akcji tej spółki wobec indeksu WIG doprowadziło do przebicia prawie trzyletniej linii trendu rosnącego. To ważny sygnał, obrazujący zmianę postrzegania Groclinu przez inwestorów.
Zbyt duże oczekiwania
Przyglądając się nawet tylko pobieżnie wynikom tego przedsiębiorstwa, widać, że zwyżka z II połowy ubiegłego roku i I kwartału tego odbywała się w dużym stopniu na kredyt. Kurs był niesiony entuzjazmem wcześniejszego sukcesu i szybujących coraz wyżej wycen średnich i małych spółek. Natomiast progresja wyników nie była już tak duża jak wcześniej. Przychody od II kwartału 2003 r. zwiększyły się o 12%, zysk operacyjny prawie się nie zmienił, zysk netto zaś wrósł o niecałe 30%, głównie dzięki jednorazowym przychodom finansowym. Kurs akcji od połowy minionego roku podwoił się. W efekcie znacząco podniosły się podstawowe wskaźniki wyceny. C/Z z 12,9 na koniec II kwartału 2003 r. do 17,9 na koniec czerwca 2004 r. C/WK z 0,84 do 1,06, a C/S z 1 do 1,62.
Zniżka kursu Groclinu rozpoczęła się z ugruntowaniem się powszechnego przekonania o tym, że rozpoczęte w maju umocnienie złotego ma trwały charakter. Rzeczywiście, kurs walutowy ma dla Groclinu duże znaczenie (95% sprzedaży idzie na eksport). Znajduje on odzwierciedlenie w uzyskiwanej marży brutto ze sprzedaży. Wraz z rozpoczęciem deprecjacji złotego wobec euro w połowie 2001 r. marża podniosła się z poniżej 12% do 21% w I kwartale 2003 r. Od ponad roku stopniowo spada i wydaje się, że poprawa w II kwartale okaże się jedynie wyjątkiem od tej tendencji. Jest ona wynikiem utrzymującej się stagnacji na rynku samochodowym w Europie Zachodniej. Dynamika sprzedaży aut osobowych w każdym z minionych trzech miesięcy była ujemna (w odniesieniu do danych liczonych narastająco za kolejnych 12 miesięcy).
Wciąż trudna sytuacja na europejskim rynku motoryzacyjnym wzmacnia presję koncernów samochodowych na ceny dostawców. Aby poprawić swoją konkurencyjną pozycję, Groclin realizuje inwestycję na Ukrainie. Miesiąc temu otwarto tam fabrykę. Jednocześnie latem rozpoczęto II etap prac. Część z nich (budowa kolejnego segmentu hali produkcyjnej) ma się zakończyć w tym roku. Nakłady na ten cel, związane z pracami budowlanymi oraz zakupem maszyn i urządzeń, wyniosą ok. 4 mln euro. W tym momencie Groclin będzie dysponować połową mocy produkcyjnych, jakie planuje uruchomić na Ukrainie. Produkcja w budowanej hali ma zacząć się na początku przyszłego roku. Jednocześnie spółka ma plany powiększania krajowych mocy wytwórczych. Ich wartość szacuje na 35 mln zł. Inwestycje mają być finansowane ze środków własnych oraz funduszami strukturalnymi z Unii Europejskiej. Dotacja może pokryć nawet 50% wydatków. Te działania mają zwiększyć moce produkcyjne o ok. 30%.