Reklama

Publiczna oferta PKO BP

W zależności od tego, ile akcji PKO BP trafi do inwestorów indywidualnych, banki, biura maklerskie i Skarb Państwa zarobią od 23 mln zł do 150 mln zł.

Publikacja: 16.10.2004 07:26

Banki zyskają na kredytach udzielanych inwestorom indywidualnym na zakup papierów banku, biura - głównie dzięki przetrzymaniu przez kilka dni pieniędzy inwestorów. Najbardziej niepewny jest zarobek fiskusa - pochodzić będzie z podatku i pojawi się tylko wtedy, jeśli inwestorzy zarobią na akcjach debiutanta.

Nie wiemy jeszcze, ile walorów będą mogli kupić indywidualni inwestorzy. Początkowo Skarb Państwa przeznaczył dla nich akcje za około 1,5 mld zł (75 mln sztuk). W ramach lokat prywatyzacyjnych ciułacze zapisali się na walory za 1,1 mld zł. W tej sytuacji są trzy możliwości. Pula na lokaty (początkowa miała wartość 720 mln zł) mogła zostać zwiększona kosztem pozostałej części transzy dla indywidualnych graczy, ale to najmniej prawdopodobny wariant. Mogła też zostać powiększona kosztem pozostałych transz. W tym przypadku dla drobnych inwestorów pozostałyby papiery za blisko 800 mln zł. Niewykluczone też, że zgodnie z deklaracjami ministra skarbu Jacka Sochy przeznaczona dla nich transza zostanie zwiększona i razem z lokatami może stanowić 40% całej oferty. Wobec tego, biura maklerskie miałyby do sprzedaży walory za ok. 1,3 mld zł.

Podczas każdej oferty publicznej pieniądze zebrane przez biura maklerskie leżą od dnia złożenia zapisu do momentu przyznania akcji na ich rachunkach. W tym czasie można je ulokować w krótkoterminowe instrumenty finansowe, np. depozyty międzybankowe.

Około 10 mln zł dla biur

W związku z tym, że 4-proc. dyskonto przy zakupie akcji PKO BP można uzyskać, składając zapisy do 29 października, więc zapewne w tym terminie (w kolejnym dyskonto spadnie do 2%) zdecydowana większość drobnych inwestorów pójdzie do biur. To oznacza, że ich środki przeleżą na rachunkach biur 9 dni - do 6-8 listopada, kiedy nastąpi rozliczenie oferty i będzie można upomnieć się o zwrot nadpłat. Spodziewana jest redukcja zleceń przekraczająca 90%. Można przypuszczać, że powszechne będzie korzystanie z kredytów i ostatecznie zapisy zostaną złożone na kwotę wielokrotnie przekraczającą wartość oferty.

Reklama
Reklama

Jeśli zatem biura maklerskie ulokują na jednodniowych depozytach środki zebrane od indywidualnych klientów na 9 dni, inwestorzy zaś skorzystają z pięciokrotnego lewara (średnio), to dochody brokerów można szacować na 3,7-12,1 mln zł, w zależności od ostatecznej struktury oferty. Jeśli drobni gracze będą posiłkować się kredytem przekraczającym własne środki przeciętnie ośmiokrotnie, to dochody biur wyniosą od 5,6 mln zł do 18,2 mln zł. Dla porównania, w roku ubiegłym wynik finansowy brutto wszystkich biur maklerskich zamknął się kwotą 238 mln zł.

W porównaniu z tymi wartościami potencjalne zyski z prowizji nie wyglądają już tak imponująco. Proponowane przez wiele biur prowizje liniowe są niskie, ponadto istnieją zachęty do trzymania akcji PKO BP przez rok (można dostać premiowe walory).

Przynajmniej

10 mln zł dla banków

Dochody banków będą przede wszystkim pochodzić z prowizji za udzielane pożyczki na zakup akcji PKO BP. Z pierwszych przedstawionych ofert można przypuszczać, że prowizja wyniesie co najmniej 0,25% kwoty przyznanego kredytu. W zależności od ostatecznej wielkości transzy dla indywidualnych inwestorów banki mogą zarobić z tego tytułu 5-16,3 mln zł przy założeniu, że zapisy będą średnio pięciokrotnie przekraczać środki własne. Natomiast jeśli byłyby ośmiokrotnie większe od środków własnych, to dochody z prowizji zamkną się kwotą 8-26 mln zł. Dodatkowe szanse na zyski łączą się z odsetkami od kredytów. Te jednak będą w większości przypadków naliczane dopiero od momentu rozliczenia oferty. Zatem od skali redukcji zapisów będzie zależeć to, czy inwestorzy w ogóle skorzystają z kredytu.

Nawet 100 mln zł

Reklama
Reklama

dla fiskusaDuże zainteresowanie indywidualnych inwestorów prywatyzacją PKO BP jest też dobrą informacją dla fiskusa. 19% zysku ze sprzedaży akcji banku na giełdzie trafi do jego kieszeni. W sumie cała transza detalicznych inwestorów z podatku giełdowego powinna przynieść fiskusowi od niecałych 10 mln zł dochodu w przypadku, gdy średni zarobek drobnych graczy wyniesie 50 gr na akcję, do nawet 100 mln zł, gdy zysk sięgnie 7 zł na akcję. Z punktu widzenia fiskusa korzystne jest zwiększanie transzy detalicznej kosztem instytucji i zagranicy, które albo nie podlegają obciążeniu tym podatkiem, albo nie płacą go w naszym kraju.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama