Na przełomie września i października wydawało się, że amerykańskie indeksy zdołały przełamać schemat cyklicznych ruchów w dół i w górę, jaki widać na wykresach od początku tego roku. S&P 500 zdołał wówczas przełamać lekko nachyloną linię trendu spadkowego. Niestety, był to fałszywy sygnał, bo zwyżka zatrzymała się już na poziomie położonego niewiele wyżej czerwcowego szczytu (1144 pkt). Po tej "zmyłce" S&P 500 z powrotem skierował się w dół, przełamując przy okazji linię krótkoterminowego trendu, poprowadzoną po dołkach z sierpnia i września. W ten sposób zaczęła się cykliczna zniżka, która powinna przecenić S&P 500 o kilkadziesiąt punktów.
Jednocześnie pierwsze pozytywne sygnały ze strony najważniejszego amerykańskiego indeksu nie znajdowały wówczas potwierdzenia na wykresach pozostałych czołowych wskaźników rynku. Konsekwencje tych rozbieżności widać obecnie. Dow Jones, który nie zdołał na początku miesiąca wybić się z tegorocznego kanału spadkowego, przebił już wrześniowy dołek. Co gorsza, do rozstrzygnięcia na korzyść niedźwiedzi doszło także w bardziej długoterminowej perspektywie. Dow Jones z impetem spadł poniżej linii trendu wzrostowego, poprowadzonej po dołkach jeszcze z marca 2003 r. oraz sierpnia i września br. W tej sytuacji nie powinno być "problemu" z dalszą zniżką - co najmniej do wsparcia wynikającego z sierpniowego minimum (9815 pkt). Wygląda więc na to, że DJIA nie szybko powróci do poziomu 10000 pkt. Nie najlepiej wygląda też sytuacja techniczna rynku technologicznego. Nasdaq Composite osunął się do dolnej linii krótkoterminowego kanału, w jakim zwyżkował od połowy sierpnia.
Niewiele z pogorszenia nastrojów na świecie robi sobie rynek węgierski. Co więcej, na początku października BUX wybił się w górę z długoterminowego kanału wzrostowego, którego historia sięga jeszcze 2002 r. Trend zatem przyspieszył. Teraz można się spodziewać, że przebita linia kanału stanie się wsparciem dla węgierskiego indeksu. Z tej perspektywy widać, że nie sprawdziła się teza o przepływie kapitału z Budapesztu do Warszawy. BUX jest w znacznie lepszej kondycji niż polskie indeksy.