Właściciela zmieniło wczoraj 147 tys. akcji producenta sztucznej skóry. To około 4,4% kapitału. Wolumen był najwyższy od czerwca 2003 roku. Na wysokim poziomie utrzymuje się już jednak od dłuższego czasu. Biorąc pod uwagę koncentrację kapitału w przemyskiej firmie, jest raczej pewne, że we wczorajszym handlu brał udział ktoś z grona największych udziałowców. Około 64% papierów kontroluje rodzina Buchajskich. Pakiet 15% należy do Roberta Bibrowskiego, który na początku września zmniejszał zaanagażowanie.
Notowania Sanwilu są ostatnio mocno rozchwiane. Najpierw przez długi czas rosły, osiągając kilkuletnie maksimum. Ostatnio błyskawicznie spadały. Rozchwianiu sprzyjały informacje z firmy. Sporo zamieszania wywołała przede wszystkim sprawa splitu akcji w stosunku 1 do 30. Decyzję w tej sprawie podjęli już akcjonariusze, ale ostatnio prezes Krzysztof Tytko zwołał na grudzień kolejne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy, na którym podział akcji na niespotykaną na naszym rynku skalę może być odwołany. Jak tłumaczył, zrobił to bez konsultacji z głównym akcjonariuszem. Jego zdaniem, decyzja o splicie wywołała przecenę walorów, a jej anulowanie spowoduje zwyżkę kursu. Ani jednak w momencie podjęcia decyzji o podziale papierów kurs nie spadł, ani też w chwili ogłoszenia NWZA zwołanego przez prezesa nie wzrósł. To wskazywałoby na spekulacyjne podłoże zawirowań na Sanwilu.