Inwestorzy giełdowi, którzy od marca czekali na szczegóły strategii Softbanku na najbliższe lata, mogą po wtorkowej prezentacji czuć się rozczarowani. Firma zamierza informatyzować banki i instytucje publiczne. Czyli robić to, co dotychczas.
Głównym celem banki
Największym klientem pozostanie PKO BP, gdzie Softbank jeszcze przez dwa lata będzie obsługiwał Zorbę, czyli stare rozwiązanie informatyczne i równocześnie budował nowy, zintegrowany system (ZSI). - W bieżącym roku wpływy z PKO BP będą stanowiły około 30% naszej sprzedaży - mówił na wczorajszej konferencji Krzysztof Korba, prezes Softbanku. Integrator zapowiada jednak, że grono klientów znacząco się poszerzy. - Chcemy w 2006 r. odzyskać pozycję lidera w zakresie rozwiązań dla bankowości i mieć z tego źródła 360 mln zł przychodów - zapowiedział prezes. Obecnie największą firmą w tym segmencie rynku jest ComputerLand, który w 2003 r. sprzedał bankom i instytucjom finansowym produkty za blisko 300 mln zł.
Kusząca administracja
Drugim źródłem przychodów Softbanku mają być kontrakty publiczne. W 2006 r. przychody z tego tytułu powinny sięgnąć 150 mln zł. - Znacząca część będzie pochodziła z kontraktów offsetowych do realizacji których, jak mamy obiecane, zostaniemy zaproszeni - wskazał K. Korba. Głównym wykonawcą wartych kilka miliardów złotych umów na RUM, Tetrę i C2 będą wspólnie Prokom (największy udziałowiec Softbanku) i ComputerLand. Prokom odstąpi też Softbankowi część negocjowanych właśnie zamówień z PZU i PZU Życie.