Problem nieterminowej realizacji zleceń nie jest nowy, ale stało się o nim głośno dopiero w zeszłym miesiącu. KPWiG nałożyła wysoką karę na TFI BZ WBK AIB. Zlecenia docierające do agenta transferowego z opóźnieniem, były realizowane po historycznej cenie, czyli tak, jakby opóźnienia nie było. Za podobne praktyki w zeszłym tygodniu został ukarany bank Pekao, który prowadzi sprzedaż funduszy Pioneera. KPWiG zapowiada, że na tym nie koniec.
TFI nie chcą jednak czekać z założonymi rękami. W Stowarzyszeniu Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych powstał specjalny zespół, który ma przygotować procedury dotyczące korygowania błędów.
- Opóźnień nie da się uniknąć. W funduszach oszczędza już ponad milion Polaków - mówi jeden z przedstawicieli rynku. - Załóżmy, że wycena jednostki w wyniku nieterminowej realizacji zlecenia została zawyżona o 1 grosz. Klient kupił 10 jednostek, więc ma 10 groszy nadpłaty. Co z tym zrobić? - pyta specjalista. Przede wszystkim trzeba mu pieniądze zwrócić, czyli zrobić przelew na kwotę 10 groszy. Ale wcześniej trzeba też uruchomić całą procedurę korekty błędu, przesłać dokumenty itd. A to są koszty.
Sposobem na rozwiązanie problemu mogłoby być "kumulowanie" błędów i rozliczanie ich np. raz na kwartał. Jeśli okazałoby się, że wartość jednostek w tym okresie została zaniżona, TFI dopłacałoby do funduszu. W efekcie rosłaby wartość wszystkich jednostek. Kolejna sprawa to określenie tzw. marginesu błędu. Jeśli zmiany w wartościach jednostek, wynikające z nieterminowej realizacji zleceń, miałyby charakter marginalny, problem byłby po prostu pomijany.
Czy KPWiG zaakceptuje te propozycje? - Trudno przesądzić, jaka będzie reakcja urzędu. W mojej ocenie nie da się tego zrobić bez zmiany ustawy o funduszach inwestycyjnych - mówi Barbara Jawdosiuk, dyrektor Departamentu Funduszy Inwestycyjnych w KPWiG.