Komisja Europejska opublikowała w środę raport o konwergencji - czyli o dostosowaniu gospodarek nowych państw członkowskich do starych członków UE. Wynika z niego, że Polska oraz Węgry nie spełniają obecnie żadnego z pięciu kryteriów przyjęcia wspólnej waluty. Jak Komisja wyliczyła, nie spełniamy ani kryterium deficytu (poniżej 3% PKB), ani inflacji (powinna być nie większa niż 1,5 pkt proc. powyżej średniej dla trzech krajów UE, w których jest ona najniższa), ani stóp procentowych, ani stabilności walutowej.
- Nie jest prawdą, że nie spełniamy teraz żadnego z kryteriów konwergencji. Na pewno spełnimy kryterium dotyczące długu publicznego. Jakby go nie liczyć, jest mniejszy niż 60% PKB - powiedział Miroslaw Gronicki, minister finansów.
Komisja twierdzi, że nie będziemy w stanie przyjąć wspólnej waluty w 2007 roku, jak do tej pory deklarował polski rząd. Co ciekawe, wnioski płynące z raportu poparł wczoraj premier Marek Belka.
- Chciałbym, abyśmy mogli przed końcem dekady wejść do strefy euro - powiedział.
Skąd to opóźnienie? Powodem jest chęć oszczędzenia nadmiernych kosztów polskiej gospodarce. - Opóźnienie będzie naturalne, jeśli koszty przystąpienia do euro okazałyby się wyższe niż korzyści z tego płynące i mogłoby to stanowić zagrożenie dla wzrostu gospodarczego - powiedział dziennikarzom Jarosław Pietras, minister w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej.