Ceny rozmów komórkowych są w Polsce jednymi z najniższych w Europie - twierdzi w swoim raporcie Polska Izby Informatyki i Telekomunikacji (zrzesza firmy telekomunikacyjne). Co innego wynika zaś z raportu Centrum im. Adama Smitha. "Po uwzględnieniu niskiej siły nabywczej Polaków, mamy bardzo wysokie ceny połączeń GSM" - podaje Centrum.
Posłowie sejmowej Komisji Infrastruktury zapytali wczoraj ekspertów o rozbieżności w obu raportach. PIIT twierdzi, że oligopolu na rynku nie ma. Wskazuje przy tym na zmiany struktury rynkowej, świadczące o rzeczywistej konkurencji. Eksperci Centrum sugerują tymczasem, że o zmowie operatorów świadczy m.in. podobieństwo regulaminów trzech firm.
Posłowie chcieli też wiedzieć, dlaczego wszyscy operatorzy stosują szybkie odpisy amortyzacyjne (średnio przez 5 lat), co powoduje wzrost cen świadczonych usług. - To dowód na brak konkurencji - argumentował poseł Andrzej Długosz. - Cały czas inwestujemy, wymieniamy stacje bazowe. Mamy dzięki temu najnowocześniejsze sieci w Europie - odpierał zarzuty Jerzy Sadowski, dyrektor Departamentu Strategii i Rozwoju Polkomtelu.
Na wczorajszym posiedzeniu analiz rynku "komórkowców" nie przedstawił ani rząd, ani Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty. Wiadomo jednak, że w nowej strategii URTiP jako cel nadrzędny zapisał "przejście od monopolu do konkurencji na wszystkich rynkach". - Prawda o oligopolu jest pośrodku. Dzięki inicjatywie Ery z nową taryfą Heyah na rynku nastąpiła prawdziwa wojna cenowa - mówił wczoraj Witold Graboś, prezes Urzędu.
Posłowie zarzucili jednak URTiP-owi błędy przy organizowaniu przetargu na nowe częstotliwości GSM 1800 i UMTS. W. Graboś zapowiedział bowiem, że tzw. roaming wewnętrzny, dzięki któremu operatorzy uzyskaliby dostęp do infrastruktury konkurencji, zacznie obowiązywać najwcześniej w IV kwartale 2005 roku. Tłumaczył to koniecznością przeprowadzenia analiz. Tymczasem przetarg ma się odbyć do maja przyszłego roku. Część posłów uważa, że brak roamingu zniechęci nowe podmioty do uczestnictwa w przetargu. - Nikt nie zainwestuje przecież od razu we własną sieć. Wchodząca firma musi mieć dostęp do sieci konkurencji - mówił Antoni Mężydło (PiS). Podobnie uważa część specjalistów. - Bez roamingu przetargiem zainteresują się tylko obecni operatorzy, którzy widzą w tym szansę podniesienia swojej wartości rynkowej - obawia się Anna Streżyńska, Dyrektor Centrum Studiów Regulacyjnych Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.