Wcześniej nikt nie mówił o dofinansowaniu produkcji stoczni. Budżetu nie było na to stać. Teraz ministerstwo gospodarki chce, aby dopłacać do produkcji nierentownych statków w wysokości 6% wartości kontraktów. Subsydia głównie dotyczyłyby kontenerowców i samochodowców. Resort tłumaczy decyzję wzrostem cen stali na światowych rynkach, który uderza w branżę stoczniową i może spowodować jej problemy finansowe. Poprzez dofinansowanie chce uniknąć krachu.
Koniunkturalne huty
- W porównaniu z ubiegłym rokiem cena stali wzrosła o 100%, a kontrakty podpisywaliśmy 2 lata temu - mówi Mirosław Piotrowski, rzecznik Stoczni Gdynia.
Udział stali w kosztach wyprodukowania 1 statku wynosi średnio 20%.
Stocznie rozpoczęły już renegocjacje kontraktów z armatorami po to, aby uzyskać wyższe ceny. Według M. Piotrowskiego, rozmowy przebiegają pomyślnie. - Armatorom zależy na statkach, więc rozumieją naszą sytuację - mówi. Jest ona tym trudniejsza, że huty, ze względu na dobrą koniunkturę, nie chcą podpisywać długoterminowych umów na dostawy blach. Kontrakty są kilkutygodniowe.