- Myślę, że koszty utrzymywania obecnego mechanizmu wymiany juana okażą się spore, z czasem coraz większe - powiedział w środę w Waszyngtonie Eswar Prasad, szef departamentu ds. Azji i Pacyfiku w MFW. Chińską walutę uważa się obecnie za mocno niedowartościowaną. Skutkuje to tym, że do USA, Japonii czy Unii Europejskiej płynie szeroka rzeka taniego eksportu zza Wielkiego Muru, przyczyniając się m.in. do wzrostu bezrobocia.
Juan jest sztywno powiązany z dolarem od dziesięciu lat. Narodowy Bank Chin poprzez interwencje na rynku walutowym utrzymuje kurs na poziomie 8,27 juana za 1 USD, pozwalając tylko na minimalne odchylenia. O uwolnienie waluty od dłuższego czasu apelują politycy i różne organizacje gospodarcze z całego świata.
Część ekspertów twierdzi, że problem zbyt taniego juana mógłby zostać rozwiązany przez jego rewaluację. E. Prasad uważa jednak, że trzeba pozwolić na zmiany jego kursu, ustalając pasmo wahań w stosunku do kursu pożądanego przez bank centralny.
Półtora roku temu MFW naciskał, by Chiny wprowadziły takie pasmo o szerokości 3-5%. - Sądzę, że w bieżących okolicznościach mogłoby się to skończyć katastrofą, ponieważ rynek odebrałby takie posunięcie jako niewłaściwe, jako pierwszy krok z kilku. Uważam, że cena zbyt długiego wyczekiwania będzie taka, że pierwsze posunięcie będzie musiało być dużo większe - stwierdził Prasad. Uwzględniając bieżący układ sił w chińskiej gospodarce, jego zdaniem pasmo wahań powinno zostać rozszerzone do 10-15%.
AFP