Propozycję wprowadzenia 50-proc. stawki PIT zgłosiła prorządowa Unia Pracy. Za wprowadzeniem czwartej stawki podatkowej opowiedzieli się jednak nie tylko posłowie koalicji, ale także większość opozycji. Choć rząd był przeciwny wprowadzeniu nowej stawki, przegłosowano ją przytłaczającą większością 325 głosów. Za większym obciążeniem najwięcej zarabiających opowiedzieli się m.in. członkowie gabinetu: wicepremier Izabela Jaruga-Nowacka, a także Wojciech Olejniczak i Lech Nikolski. Poprawkę poparły również kluby: PiS, PSL, SdPl, LPR i Samoobrony, a także prawicowe koła poselskie.
Przeciwko było tylko 67 parlamentarzystów. W tej grupie, oprócz posłów PO i SKL, znalazło się m.in. czterech członków klubu SLD, w tym wicepremier Jerzy Hausner, a także były premier Leszek Miller. W gronie dziewięciu posłów, którzy wstrzymali się od głosu, było dwóch SLD-owskich ministrów: Ryszard Kalisz i Włodzimierz Cimoszewicz.
Jeśli ustawę przegłosuje Senat (a wszystko na to wskazuje) i podpisze prezydent, czterostopniowa skala podatkowa wejdzie w życie 1 stycznia 2005 roku.
Wątpliwe korzyści
Zgodnie z wyliczeniami, jakie przedstawił wiceminister finansów Jarosław Neneman, 50-proc. stawka może objąć ok. 4 tys. podatników. Przynieść mogłaby do budżetu dodatkowe 240 mln zł.