Reklama

Ze słabnącym dolarem w tle

Przez ostatnie dni główne indeksy światowe próbowały przerwać spadkową serię, co udało się tylko częściowo. W centrum zainteresowania znalazł się ponownie słabnący z dnia na dzień dolar. Blue-chips pozostawały znacznie słabsze niż spółki średniej i małej kapitalizacji.

Publikacja: 23.10.2004 08:14

Inwestorzy na najważniejszych zagranicznych parkietach nie są w stanie w październiku znaleźć impulsów do kupowania akcji po wyższych cenach. To spowodowało, że odbicie po dwutygodniowej zniżce wypadło niezbyt okazale. Indeksy kończyły tydzień na podobnym poziomie, jak w poprzedni piątek. Reakcje na publikowane w Stanach Zjednoczonych raporty za III kwartał nie były jednoznaczne, choć częściej następowała wyprzedaż papierów niż ich kupno. Tak nie zachowuje się rynek w czasie hossy. Wygląda na to, że inwestorzy mają obawy, czy nie jest to ostatni tak dobry kwartał dla spółek. Potwierdzają je szacunki analityków, zapowiadające wyraźny spadek tempa poprawy zysków w 2005 r. Wciąż droga ropa i brak perspektyw spadku jej ceny wzmagają przekonanie o zbliżaniu się trudniejszych czasów dla spółek. Podobne czynniki determinują ostatnią deprecjację dolara. Wydaje się, że ten element może w kolejnych tygodniach odgrywać kluczową rolę.

Euro po 1,4 USD?

Po wybiciu kursu euro do dolara z kilkumiesięcznej konsolidacji realne jest dotarcie do tegorocznego maksimum przy 1,283 USD i w dalszej perspektywie jego przełamanie. Wtedy droga ku poziomowi 1,4-1,45 USD za euro stanęłaby otworem. Ten pesymistyczny scenariusz dla amerykańskiej waluty jest tym bardziej prawdopodobny, że podobne wnioski płyną z analizy wykresu indeksu, opisującego wartość dolara wobec sześciu głównych walut światowych (EUR, JPY, CHF, CAD, GBP i SEK). Znalazł się on na najniższym poziomie od lutego i zaledwie 1 pkt (1,15%) od tegorocznego dołka. Jego przebicie będzie oznaczać deprecjację dolara o dalsze przynajmniej 5-6%.

Realizacja takiego scenariusza nie pozostałaby bez wpływu na notowania na innych rynkach. Tym bardziej że spadek kursu dolara mógłby przybrać dość dynamiczny charakter. Wszyscy znają powody, dla których powinien on dalej słabnąć. Do tego coraz częściej zaczyna pojawiać się opinia, że bez względu na to, kto zostanie nowym prezydentem USA, nie pomoże to dolarowi. To chyba najlepiej obrazuje obecne nastawienie do amerykańskiego pieniądza.

Spekulanci w akcji

Reklama
Reklama

Notowania surowców, szczególnie metali, podlegają ostatnio znaczącym wahaniom. W dużym stopniu jest to pochodną zakupów inwestorów spekulacyjnych podczas zwyżki trwającej od początku września. Reagują oni nerwowo na pojawiające się informacje. Z jednej strony, drożejąca ropa i podjęte działania zmierzające do schłodzenia chińskiej gospodarki (przynoszące pierwsze efekty w postaci najniższego od ponad roku wzrostu PKB w III kwartale - "tylko" 9,1%) mogą przyczynić się do ograniczenia popytu. Z drugiej, taniejący dolar będzie korzystnie oddziaływać na ceny towarów, które są przecież wyrażone w tej walucie. Cena miedzi liczona w euro spadła od końca sierpnia o 2,1%, podczas gdy dla odbiorców posługujących się dolarami podniosła się o 1,5%.

Ropa drożeje,

kursy stoją w miejscu

To samo dotyczy rynku ropy naftowej. Deprecjacja amerykańskiego pieniądza będzie sprzyjać dalszemu podbijaniu jej ceny. Zauważmy przy tym, że to przedsiębiorstwa ze Stanów Zjednoczonych w największym stopniu są narażone na wzrost kosztów produkcji, wynikający z wysokich cen surowców, tak samo jak amerykańscy konsumenci będą najbardziej odczuwać skutki wyższych cen paliw.

Z oczekiwaniami na kontynuację wzrostu na rynku towarowym kontrastuje zachowanie w ostatnich tygodniach amerykańskich spółek surowcowych. Pomimo niedawnego przebicia tegorocznego szczytu przez indeks CRB Futures, obrazujący przyszłe ceny towarów, kursy wielu firm zajmujących się wydobyciem metali, swoich maksimów z I połowy roku nie pokonały. Można tu wspomnieć o takich gigantach jak Alcoa oraz Freeport McMoran Copper & Gold. Trzeba przy tym przyznać, że sam indeks branży producentów materiałów do produkcji wspiął się na nową tegoroczną górkę, choć momentalnie zawrócił w dół. Równocześnie ceny papierów największych spółek paliwowych, takich jak Exxon Mobil czy Chevron Texaco, od połowy września stoją w miejscu, choć baryłka ropy podrożała w tym czasie o jedną czwartą.

Przyjmuje się, że rynek akcji wyprzedza zachowanie rynku towarowego. Z obecnej sytuacji płynąłby więc wniosek, że inwestorzy spodziewają się w niedalekiej przyszłości obniżenia się cen towarów, związanego z pogorszeniem koniunktury gospodarczej. W taki sam sposób można odczytywać rozpoczęte w pierwszych dniach września osłabienie dolara. Sygnały słane przez rynki w ostatnich tygodniach zaczynają układać się w jedną całość. Niestety, nie wygląda ona korzystnie dla posiadaczy akcji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama