Inwestorzy na najważniejszych zagranicznych parkietach nie są w stanie w październiku znaleźć impulsów do kupowania akcji po wyższych cenach. To spowodowało, że odbicie po dwutygodniowej zniżce wypadło niezbyt okazale. Indeksy kończyły tydzień na podobnym poziomie, jak w poprzedni piątek. Reakcje na publikowane w Stanach Zjednoczonych raporty za III kwartał nie były jednoznaczne, choć częściej następowała wyprzedaż papierów niż ich kupno. Tak nie zachowuje się rynek w czasie hossy. Wygląda na to, że inwestorzy mają obawy, czy nie jest to ostatni tak dobry kwartał dla spółek. Potwierdzają je szacunki analityków, zapowiadające wyraźny spadek tempa poprawy zysków w 2005 r. Wciąż droga ropa i brak perspektyw spadku jej ceny wzmagają przekonanie o zbliżaniu się trudniejszych czasów dla spółek. Podobne czynniki determinują ostatnią deprecjację dolara. Wydaje się, że ten element może w kolejnych tygodniach odgrywać kluczową rolę.
Euro po 1,4 USD?
Po wybiciu kursu euro do dolara z kilkumiesięcznej konsolidacji realne jest dotarcie do tegorocznego maksimum przy 1,283 USD i w dalszej perspektywie jego przełamanie. Wtedy droga ku poziomowi 1,4-1,45 USD za euro stanęłaby otworem. Ten pesymistyczny scenariusz dla amerykańskiej waluty jest tym bardziej prawdopodobny, że podobne wnioski płyną z analizy wykresu indeksu, opisującego wartość dolara wobec sześciu głównych walut światowych (EUR, JPY, CHF, CAD, GBP i SEK). Znalazł się on na najniższym poziomie od lutego i zaledwie 1 pkt (1,15%) od tegorocznego dołka. Jego przebicie będzie oznaczać deprecjację dolara o dalsze przynajmniej 5-6%.
Realizacja takiego scenariusza nie pozostałaby bez wpływu na notowania na innych rynkach. Tym bardziej że spadek kursu dolara mógłby przybrać dość dynamiczny charakter. Wszyscy znają powody, dla których powinien on dalej słabnąć. Do tego coraz częściej zaczyna pojawiać się opinia, że bez względu na to, kto zostanie nowym prezydentem USA, nie pomoże to dolarowi. To chyba najlepiej obrazuje obecne nastawienie do amerykańskiego pieniądza.
Spekulanci w akcji