Prodi podkreślił, że mimo wysiłków Komisji Europejskiej, niezbędne decyzje, które umożliwiłyby przyspieszenie rozwoju gospodarczego w Europie, zostały zablokowane przez poszczególne kraje członkowskie UE, zbyt często korzystające z prawa weta. - Nie można stosować zasady jednomyślności we wszystkich obszarach polityki gospodarczej. Jeśli tak się dzieje, to trzeba pogodzić się z porażką strategii lizbońskiej - powiedział szef KE. - Lizbona to wielkie fiasko - stwierdził. Jako przykład Prodi podał wspólne europejskie prawo patentowe, które po prawie 15 latach wciąż pozostaje tylko w sferze projektów.

Przyjęta podczas szczytu w Lizbonie w 2000 r. strategia zakładała, że w ciągu dziesięciu lat UE stanie się najbardziej dynamiczną i konkurencyjną gospodarką na świecie. Wysiłki miały się skupić na przyspieszaniu wzrostu gospodarczego i tworzeniu miejsc pracy. Obecnie większość polityków i niezależnych ekspertów skłania się ku tezie, że jak dotąd nie tylko nie udało się nadgonić dystansu do USA, ale jeszcze się on powiększył.

"Financial Times" powołuje się na przygotowywany pod kierunkiem byłego premiera Holandii Wima Koka raport na temat reform gospodarczych w UE. Autorzy krytykują w nim decydentów w krajach Unii za "brak zaangażowania i woli politycznej" przy wdrażaniu reform; stwierdzają, że dotychczasowe europejskie wysiłki wkrótce będzie można uznać za "synonim nietrafionych celów i niespełnionych obietnic". Raport wkrótce powinien ujrzeć światło dzienne.

"FT"