Ci, na których pracodawcom najbardziej zależy, czyli pracowników zaangażowanych, przeciętnie udaje się przyjąć 38%. Ludzie ci są lojalni i wydajni. Jest bardziej prawdopodobne, że pozostaną w przedsiębiorstwie i lepiej spełnią oczekiwania klientów. Do czasu... Po 3 latach grupa ta zmniejsza się o jedną trzecią, a po dekadzie pozostaje ich 20%. Zdecydowanie przybywa natomiast aktywnie niezaangażowanych. Po 10 latach stażu wrogie nastawienie do swojego przedsiębiorstwa ma niemal co czwarty zatrudniony. Choć badania nie były wykonane na polskim społeczeństwie, można przypuszczać, że nie odbiegamy jednak od średniej światowej. - Generalnie można przyjąć iż 30-40% populacji wcale nie jest stworzone do pracy - zaznacza Grzegorz Turniak, prezes Jobpilot Polska, Europejskiego Internetowego Serwisu Kariery.
Kryzys po 3 latach
- Inne badania dotyczące zaangażowania pracowników, z którymi się kiedyś zetknąłem, pokazywały, że zaangażowanie pracownika najbardziej spada w ciągu 3 pierwszych lat zatrudnienia. Później zaczyna rosnąć, by po 7-10 latach osiągnąć najwyższy z możliwych poziomów - zaznacza Grzegorz Turniak. Jego zdaniem pierwsze trzy lata to okres utraty pewnej iluzji. Zaczyna się hurraoptymizmem, który z czasem po poznaniu panujących zasad, mechanizmów i ograniczeń zmienia się w zniechęcenie. - Okazuje się, że na drugiej stronie transparentu "Witamy Was" znajduje się napis "Mamy Was" - dodaje żartobliwie. Później jednak następuje poprawa nastawienia i stosunku do pracy. Ludzie zaczynają się odnajdywać w firmie, dostrzegać plusy. Nabierają też dystansu do wielu spraw. Zdaniem szefa portalu Jobpilot, dobrze, by pracodawcy jak i pracownicy zdawali sobie sprawę z kryzysu, jaki następuje po 3 latach stażu. Ludzie mogą wówczas np. stać się mniej efektywni, a także decydować się na zmianę pracy.
Wewnętrzna motywacja
Zaangażowania pracowników w to, co robią, nie można bagatelizować. Badania Jamesa Collinsa ("Siedem czynników przetrwania i zwycięstwa firm") wykazały, że jest to jeden z podstawowych kluczy do sukcesu firmy. Powodzenie jest niemal pewne, jeśli zatrudnia się przede wszystkim ludzi z wewnętrzną motywacją do pracy.
James Collins zbadał kilka przedsiębiorstw, których wzrost był kilkakrotnie większy niż pozostałych w branży. Często firmy te, rozpoczynające funkcjonowanie nie miały jeszcze dokładnie sprecyzowanego pola działania, ale za to z dużą uwagą budowały zespoły, do których można było się dostać wyłącznie przez bardzo precyzyjne sito rekrutacyjne.