Oferta PKO BP już lada chwila i w końcu rynek ugina się pod presją - może nie tyle samej oferty banku, ile perspektywy kolejnych kilkunastu spółek właśnie dopuszczanych do publicznego obrotu. W ostatnim miesiącu nie ma większej różnicy w zachowaniu sektorowego indeksu banków oraz WIG-u, co potwierdza tezę o wcześniejszym przygotowaniu inwestorów instytucjonalnych na tę prywatyzację. Przygotowani są też inwestorzy indywidualni, uzbrojeni w najnowsze oferty kredytowe...
Pracownicy instytucji finansowych prywatnie zakładają się o wielkość redukcji w transzy indywidualnej - aktualne kwotowania wahają się w pobliżu 94-95%. Łatwo policzyć, że przy takich wartościach oraz przy przykładowej prowizji od kredytu w wysokości 0,25%, kupujący efektywnie traci całe 4-procentowe dyskonto przyznane wspaniałomyślnie przez ministra skarbu! Przy lewarze 18-krotnym oraz 5-procentowej alokacji koszt samej prowizji to aż 4,7% przydzielonych akcji. Myślę, że wielu inwestorów będzie zawiedzionych, a oferta, zamiast zachęcić, może zniechęcić do giełdy.
Na rynku wtórnym mamy ciąg dalszy korekty, której przyczyn jest co najmniej kilka - od przeceny na giełdach zagranicznych po zwyczajne przewartościowanie wielu akcji i dość wygórowane chyba oczekiwania co do wyników spółek za III kwartał br. Ten rok układa się "kalendarzowo" zupełnie odmiennie od "typowego roku". Zamiast cyklicznego dołka, październik przyniósł lokalny szczyt, a w dodatku techniczny obraz rynku nie jest na krótką metę zachęcający. Korekta w II kwartale roku nie wystarczyła, by przywrócić rynkowi impet i dać siłę do trwałego ruchu w górę, a sierpniowo-wrześniowy wzrost będziemy musieli jeszcze chwilę odcierpieć. Powrotu lepszej koniunktury spodziewam się dopiero w grudniu.
Zwróć uwagę na:
BRE - ten bank, jako że jest najbardziej agresywny, powinien najwięcej skorzystać na trwającym ożywieniu i poprawie koniunktury.