Większość znanych nam złych doświadczeń związanych z tą instytucją rozpoczyna się z chwilą ogłoszenia ostatniego, przed wycofaniem z obrotu giełdowego, wezwania do sprzedaży akcji. Cena z wezwania jest niska, daleko odbiega od wartości godziwej, bowiem ustala się ją w oparciu o kurs na niepłynnym rynku. Do czasu wejścia w życie przepisu o wyciskaniu wzywający musieli zastanawiać się, co zrobić z akcjonariuszami, którym nie odpowiadała proponowana cena. Czasem był to powód do podniesienia ceny za przysłowiowy święty spokój. W końcu spółkę wycofuje się przede wszystkim po to, żeby nie musieć nikomu mówić nie tylko o swojej sytuacji finansowej, ale także o swoich planach i zamierzeniach. Dziś nie trzeba myśleć o jednoakcyjnych wspólnikach. Jest przecież wyciskanie! Cenę wyznacza biegły, chętnie obniżający ją o 30%, bo jest mała płynność. Kolejne 30% z powodu małego pakietu akcji, a wcześniej może dobrać taką metodę wyceny, żeby nie odbiło się to na finansach skupującego udziały. Co ciekawe, jedni akcjonariusze mają problemy, żeby dowiedzieć się oficjalnie, jak wyznaczono cenę (tak było w przypadku Kompanii Piwowarskiej), drudzy dowiadują się, że akcja ich spółki warta jest zero złotych (Eltra SA z Bydgoszczy). Twierdzenie, że pozostali drobni akcjonariusze to "szpiedzy konkurencji", jest sporym nadużyciem.
W świetle reflektorów
Z tych powodów uważamy, że ostatnie wezwanie powinno mieć specjalny tryb. Jeszcze w świetle reflektorów, tj. w czasie pobytu spółki na parkiecie, powinna zostać dokonana, wycena przez biegłego rewidenta. Taką propozycję przedstawiliśmy podczas prac nad zmianą prawa o publicznym obrocie papierami wartościowymi. Natomiast udziałowcy spółek bez historii w publicznym obrocie nie tylko nie powinni być krzywdzeni dyskontem wynikającym z braku płynności ich papierów i niewielkim odsetkiem w ogólnej liczbie akcji, ale powinni otrzymać dodatkową premię.
Szantaż akcjonariuszy
Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek w sprawie stwierdzenia niekonstytucyjności przepisu Kodeksu Spółek Handlowych, dotyczącego "wyciskania" akcjonariuszy. Natomiast jasne jest, że ten mechanizm jest zły: szkodzi prawu mówiącemu o wezwaniach, a także na starcie stawia w złej sytuacji wyciskanych. Przed jakim wyborem staje akcjonariusz? Weź co Ci dają w ostatnim wezwaniu, albo weźmiemy od ciebie za tyle za ile zechcemy. Mnie to przypomina szantaż.
Zwracam się z prośbą o przekazywanie do Stowarzyszenia wszelkich informacji o warunkach wyciskania, z jakimi zdarzyło się spotkać Państwu osobiście lub Państwa znajomym. Te przykłady będą dodatkowym argumentem dla Rzecznika.