FSO ma 400 mniejszych wierzycieli, którym jest winna łącznie 191 mln zł. Większość z tych firm zgodziła się na 80-proc. redukcję zobowiązań Żerania. Jednak, aby układ doszedł do skutku, potrzebna jest zgoda wierzycieli reprezentujących ok. 150 mln zł długu. A tej brakuje, bo część firm nie zgadza się na redukcję długu. Fabryka samochodów jest im winna ponad 50 mln zł. Firmy te żądają zwrotu należności prawie w całości.
Co ciekawe, kilka tygodni temu firmy te gotowe były przystać na układ, o ile będzie on obejmował 70-proc. redukcję długów. Usztywnili jednak swoje stanowisko, po tym jak pojawiły się informacje o bliskim wejściu inwestora na Żerań. Jednak, według niektórych źródeł, inwestor chciałby mieć wyjaśnioną sytuację z mniejszymi wierzycielami. Brak zgody na układ oznaczałby otwarcie drogi do składania wniosków o upadłość fabryki, co nie byłoby na rękę potencjalnemu inwestorowi.
Bankructwo oznacza problemy ze sprzedażą produkcji. A ofertę przejęcia FSO złożył ukraiński Awto ZAZ, który ma podpisane umowy na odbiór samochodów produkowanych przez FSO. ZAZ odkupił już wierzytelności Banku Millennium oraz Banku BPH wobec Żerania. Z pozostałymi bankami, które pożyczyły fabryce w sumie 591 mln zł, rozmowy jeszcze się nie zakończyły.
- Na razie nie ma decyzji co do kwestii sprzedaży naszych wierzytelności - powiedziała Izabela Mościcka, rzecznik Kredyt Banku.
Zainteresowany inwestycją na Żeraniu jest także Shanghai Automotive Industry Corporation wraz z brytyjskim Roverem. Oficjalnie jednak nie wpłynęła oferta z ich strony, spółki poprzestały na pisemnej deklaracji. Jednak, jak powiedział wcześniej wiceminister gospodarki Jacek Piechota, resort nie chce czekać na decyzję drugiego potencjalnego inwestora.