Polską interesują się przede wszystkim fundusze z Luksemburga (są tam rejestrowane ze względu na korzyści podatkowe). Mogą prowadzić u nas dystrybucję jednostek uczestnictwa. Muszą jednak o takim zamiarze powiadomić KPWiG. Dotyczy to funduszy otwartych z krajów Europejskiego Obszaru Gospodarczego i OECD. Otwarcie polskiego rynku nastąpiło w momencie naszego wejścia do UE.
Jakie instytucje interesują się Polską? - Bardzo różne - wymijająco stwierdza B. Jawdosiuk. Przyznaje jednak, że KPWiG sama nie zawsze wie, o jakie podmioty chodzi. - Z zapytaniami zazwyczaj występują do nas kancelarie prawne, które mówią o swoich klientach, nie podając ich nazw - informuje dyrektor.
Przyznaje, że Komisja ma z funduszami luksemburskimi jeden poważny problem. W Luksemburgu funkcjonuje system polegający w uproszczeniu na tym, że zlecenia nabycia jednostek uczestnictwa złożone przez klientów łączone są przez dystrybutora w jedno zbiorcze zlecenie, które jest dopiero przekazywane do funduszu. Oznacza to, że uczestnikiem funduszu jest dystrybutor, a nie poszczególni inwestorzy. W tamtym systemie prawnym jest jednak tak, że w razie bankructwa dystrybutora, uczestnicy mogą dochodzić swoich praw od funduszu. - W Polsce byłoby to niemożliwe. A to oznacza, że prawa inwestorów nie byłyby należycie zabezpieczone - mówi B. Jawdosiuk. Dodaje, że to może być czynnik zniechęcający do wchodzenia na polski rynek.
Z problemem tym zdołały sobie poradzić fundusze z grupy Citibanku, które jako pierwsze dostały zgodę na dystrybucję w Polsce. Nad rozwiązaniem tej kwestii pracuje też belgijska gruba KBC.
Nowy wniosek o "umbrella fund"