Reklama

Stabilność prawa po polsku

Sejm funduje nam takie oto przedstawienie: ktoś wymyśla rozwiązanie, które według wszelkich znaków na niebie i ziemi jest bez sensu, ale po kilku miesiącach rozwiązanie to zostaje przyjęte. Bez poważnej dyskusji, bez poważnych analiz.

Publikacja: 28.10.2004 08:25

Podobno szczytem dobrego smaku w środowisku tzw. warszawki jest zadzwonić do znajomego i współczuć mu z tytułu konieczności płacenia 50% podatku. Zarabia czy nie, ale przynajmniej dajemy sygnał, że my oceniamy go bardzo wysoko. To chyba jedyna korzyść wynikająca z nowego podatkowego pomysłu Sejmu.

Koncepcja wprowadzenia tak wysokiej stawki nie jest nowa. Pojawiła się jeszcze wtedy, gdy SLD rządziło w koalicji z PSL i właśnie "ludowcy" zaproponowali takie rozwiązanie. Wtedy zostało ono zdecydowanie odrzucone. Teraz pomysł wrócił trochę znienacka, a fakt jego przyjęcia jest mocno zaskakujący.

Pierwsze przesłanki kolejnej próby wprowadzenia "podatku dla najbogatszych" pojawiły się na krótko przed tegorocznymi parlamentarnymi wakacjami. Większość obserwatorów nie podejrzewała jednak, że 50-procentowa stawka podatkowa zostanie uchwalona, i to z taką większością głosów. Populizm populizmem, kiełbasa wyborcza kiełbasą wyborczą, ale tu trudno nawet doszukać się logiki. Od dawna wiadomo bowiem, że przy istniejącym systemie podatkowym w Polsce i możliwościach w nim tkwiących, bardzo niewiele osób ten podatek zapłaci. Wyliczenia Ministerstwa Finansów mówiące o kwocie 240 mln złotych dodatkowych wpływów są więc czysto teoretyczne, o czym zresztą mówią sami urzędnicy ministerstwa. W praktyce bowiem możemy obserwować np. tendencję do zmiany formy działalności, a to z kolei zaowocuje nie tylko brakiem dodatkowych pieniędzy, ale relatywnym spadkiem poziomu dotychczasowych. Jeśli bowiem pod wpływem impulsu związanego z wyższym podatkiem najlepiej zarabiający zdecydują się na jednoosobową działalność gospodarczą, to nie tylko nie zapłacą 50%, ale wyjdą także poza zasięg oddziaływania pozostałych progów.

Mnie jednak najbardziej zaniepokoiło co innego. Martwimy się wciąż niewystarczającym poziomem inwestycji w Polsce. Mamy nadzieję, że to się wreszcie zmieni, bo właśnie inwestycje mają być motorem naszej gospodarki w najbliższej przyszłości (samym eksportem nie utrzymamy wysokiego tempa wzrostu).

Przedsiębiorcy podkreślają, że jednym z najważniejszych czynników hamujących ich aktywność jest niestabilność prawa. Trudno decydować się na poważne wydatki na rozwój, skoro nie wiemy, co stanie się w przyszłości i to często najbliższej. W takiej sytuacji Sejm funduje nam takie oto przedstawienie: ktoś wymyśla rozwiązanie, które według wszelkich znaków na niebie i ziemi jest bez sensu, ale po kilku miesiącach (podkreślam słowo "kilku") rozwiązanie to zostaje przyjęte. Bez poważnej dyskusji, bez poważnych analiz. To, kto nam zagwarantuje, że jakiś poseł Iksiński nie wymyśli za miesiąc obowiązku płacenia 50% podatku od zysku wszystkich firm, które działają w sektorze finansowym? Albo takich, których nazwy zaczynają się na "Z". A czemu nie?!

Reklama
Reklama

Myślę, że to właśnie w tym wszystkim jest najgorsze. Politycy utwierdzają nas w przekonaniu, że Polska jest krajem nieprzewidywalnym. Przynajmniej jeśli chodzi o ich decyzje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama