Jeszcze kilkanaście miesięcy temu przedstawiciele funduszy emerytalnych domagali się, aby pozwolić im inwestować w instrumenty pochodne. Miałby to być sposób i na dywersyfikację portfeli funduszy, i na lepsze wyniki. Rząd przychylił się do tych żądań i w znowelizowanej ustawie o OFE pojawiło się zezwolenie na takie inwestycje. Sprawę miało uregulować rozporządzenie, ale nie ma go do tej pory. Tymczasem ustawa obowiązuje od pół roku.
Trudno się dogadać
Pierwsze założenia do rozporządzenia były dosyć liberalne i rewolucyjne. Wynikało z nich, że fundusze mogłyby inwestować praktycznie w każdy rodzaj instrumentu pochodnego. Nie spodobało się to resortowi pracy. Następny projekt był bardziej restrykcyjny, co zapewne nie spodobało się PTE. W rezultacie KNUiFE i Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych zaczęły rozmowy w sprawie tego, co ma być na liście instrumentów pochodnych dozwolonych OFE i jak to zapisać.
Gdy chcieliśmy dowiedzieć się, na jakim etapie są te rozmowy, w IG TE usłyszeliśmy, że dopiero ma powstać odpowiedni zespół, który zajmie się tą sprawą. Z kolei Adam Kałdus, dyrektor departamentu nadzoru funduszy emerytalnych w KNUiFE, powiedział, że spotkania w tej sprawie się odbywają. Dodał, że nie ma większych rozbieżności, a powodem opóźnienia jest chęć właściwego zredagowania przepisów.
OFE za duże