Po dwóch dniach umocnienia dolara do euro w czwartek amerykańska waluta znów zaczęła słabnąć. Powodem jej wyprzedaży stała się podwyżka stóp procentowych w Chinach, ale trzeba zaznaczyć, że inwestorzy mieli problem z jednoznaczną interpretacją tego zdarzenia. Zaraz po pojawieniu się tej informacji kurs dolara poszedł w górę, odzwierciedlając przekonanie, że zaostrzenie polityki monetarnej w Chinach oddala groźbę twardego lądowania tamtejszej gospodarki. Później jednak górę wzięły obawy o możliwe ograniczenie napływu kapitału do USA i pogorszenie koniunktury na świecie. Tak również trzeba odczytać wyprzedaż na rynku towarowym. Ostatecznie euro kosztowało po południu 1,2756 USD i wciąż pozostawało w pobliżu tegorocznego szczytu.
Na razie trudno znaleźć argumenty przeciwko dalszej deprecjacji dolara. Co więcej, potwierdzają się przypuszczenia, że trwający w ostatnich tygodniach spadek jego kursu może być szybki. W związku z tym trzeba spodziewać się w kolejnych dniach kolejnej próby sforsowania bariery 1,283 USD za euro i potem dalszego ruchu w kierunku poziomu 1,4-1,45 USD.