Czwartkowa reakcja naszej giełdy na podwyżkę stóp procentowych w Chinach wydawała się przesadzona. Najwyraźniej do takiego samego wniosku doszli inwestorzy w piątek i przystąpili do wzmożonych zakupów, z nawiązką nadrabiając to, co stracili dzień wcześniej. Uwagę zwracał przede wszystkim popyt na walory banków. Indeks tego sektora - WIG-Banki - wzrósł do najwyższego poziomu od pół roku. Kumulacja wzrostu nastąpiła w ostatnich dwóch godzinach, gdzie znów obserwowaliśmy stadne zachowania inwestorów, "rzucających" się na akcje tych banków, których ceny najmniej rosły. BZ WBK w końcowej fazie zyskał ponad 2 zł, czyli dwie trzecie całej zwyżki.

Ocenianie stanu rynku przez pryzmat głównych indeksów nie prowadzi od dłuższego czasu do prawidłowych wniosków. Pod względem selektywności wzrostu piątkowa sesja, tak zresztą jak i trzy poprzednie, wyraźnie odbiegały od wcześniej obserwowanego schematu. Na wartości zyskała zdecydowana większość firm, ale za wcześnie na jednoznaczne oceny, że widoczna w ostatnich miesiącach polaryzacja rynku ustępuje. Bez tego trudno mówić o biciu tegorocznych szczytów, choć poprawa notowań banków, ze względu na ich udział w indeksach, znacznie zwiększa szanse na ponowną próbę ataku na 1870 pkt przez WIG20.

Zwiększone zainteresowanie papierami banków może być pochodną tego, że akcje z tego sektora nie cieszyły się przez ostatni rok zbyt dużym zainteresowaniem. Dodatkowo, przez ostatnie miesiące robiono miejsce na PKO BP. Teraz okazuje się, że instytucje mogą dostać mniej akcji tego banku, niż wcześniej szacowały, więc część z nich doważa się papierami z tej branży na giełdzie. W najbliższą środę poznamy cenę emisyjną PKO BP. Jeśli ustali się na 20,5 zł lub nieco niżej, będzie to dobry znak, że sektor cieszy się dużym wzięciem. Jednak jeśli okazałoby się, że ministrowi finansów nie udało się uzyskać ceny zbliżonej do 20,5 zł, nastroje wokół już notowanych banków mogłyby się ochłodzić.

Na rynkach zagranicznych wciąż brak jest jednoznacznej tendencji i trudno oczekiwać, by w krótkim terminie sygnały z nich płynące mogły przesądzić o kierunku ruchu warszawskich indeksów.