Od 14 października, czyli od zakończenia niedawnej fali spadkowej, WIG20 znajduje się w trendzie wzrostowym. Trend ten przebiega w dość szerokim kanale, przypominającym flagę. Jego dolna linia biegnie przez dzienne minima z 18 października i z ostatniego czwartku. Równoległa górna linia przechodzi przez lokalne maksima z 19 i 22 października. Także piątkowe maksimum wypadło na jej poziomie, ale trudno tu mówić o lokalnym wierzchołku, skoro spadek z końca sesji był minimalny.
Charakterystyczną cechą tego trendu jest jego mała dynamika w stosunku do amplitudy wahań (szerokości kanału). Jest to oznaka jego słabości, zwłaszcza w porównaniu z wzrostem trwającym od połowy sierpnia do początku października. Także podczas fali spadkowej z pierwszej połowy października stosunek dynamiki spadków do wielkości wzrostowych korekt był większy. Znaczy to, że ostatni wzrost jest słabszy zarówno od zakończonej na początku miesiąca fali wzrostowej, jak i od późniejszych spadków. Jest to argument za ich korekcyjnym charakterem.
Potwierdzeniem takiej interpretacji byłby spadek podczas najbliższych sesji, ponieważ oznaczałoby to, że górna linia kanału rzeczywiście działa. W takim przypadku należałoby oczekiwać spadku do dolnej linii kanału, a w nieco dalszej przyszłości jej przełamania i spadku przynajmniej do wielokrotnie opisywanej linii szyi formacji głowy z ramionami, przechodzącej przez dołki z 27 września i 14 października.
Podczas piątkowej sesji rynek wydawał się jednak bardzo silny. Na wykresie powstała długa biała świeca, a zamknięcie wypadło bardzo blisko górnego końca długiego czarnego korpusu z 12 października. Kontynuacja wzrostu jest więc dość prawdopodobna. Musiałoby to doprowadzić do wybicia górą ze wspomnianego kanału trendowego (flagi). W takim przypadku należałoby oczekiwać wzrostu porównywalnego z jego szerokością. W praktyce byłaby to zapowiedź testowania ważnego oporu, wyznaczonego przez szczyty hossy z kwietnia i początku października w okolicach 1870 pkt. Z kolei przełamanie tej bariery otworzyłoby drogę w górę i odsunęło moment zakończenia hossy w bliżej nieokreśloną przyszłość.