Ceny miedzi wzrosły w piątek w Londynie, gdyż poziom zapasów okazał się najniższy od 14 miesięcy, a na rynek wrócił optymizm co do dalszego dużego popytu w Chinach, które zużywają tego metalu najwięcej na świecie.
Kontrakty terminowe odrobiły w piątek straty z poprzedniego dnia spowodowane obawami, że podniesienie stóp procentowych w Chinach spowolni wzrost gospodarczy tego kraju, a to zmniejszy popyt na miedź. Większość analityków doszła jednak do przekonania, że w średnim okresie w Chinach utrzyma się silny popyt na wszelkie surowce. A koniunktura w tamtejszym przemyśle w sposób decydujący wpływa na poziom cen tych surowców, w tym również miedzi.
Chiny w ub.r. zużyły jedną czwartą światowej produkcji tego metalu. Od 13 lat ich popyt rósł średnio o 10% rocznie. Chiny importują ok. 60% miedzi elektrolitycznej i 70% koncentratu miedziowego. 30% miedzi zużywają na produkcję kabli energetycznych, gdyż dynamiczny wzrost gospodarczy wymusza ciągły rozwój sieci wysokiego napięcia. I tego rozwoju nie da się powstrzymać bez szkody dla całego przemysłu.
Miedź w ciągu minionego roku zdrożała o 39%, co skłoniło największych producentów do budowy kopalń. Trzy kopalnie powstają też w Chinach, ale w przyszłym roku ich produkcja może sięgnąć ledwie 100 tys. ton.
Kontrakty terminowe na miedź z dostawą w grudniu zdrożały w piątek w Londynie o 50 USD (1,8%), do 2800 USD za tonę. Przed tygodniem tona miedzi kosztowała w Londynie 2804 USD.