Pod znakiem niewielkich zmian indeksów przebiegły ostatnie w mijającym tygodniu sesje na największych światowych rynkach. Rozpoczęło się już odliczanie do wyborów prezydenckich, które odbędą się we wtorek. Obaj kandydaci do Białego Domu idą w sondażach łeb w łeb i większość graczy woli poczekać na wyniki głosowania, zanim podejmą decyzje inwestycyjne. Ci, którzy jednak w piątek zdecydowali się na zawieranie transakcji, musieli wybierać między dobrymi i złymi dla rynku informacjami. Niepokój mogły wzbudzić przede wszystkim dane dotyczące wzrostu gospodarczego w USA. W piątek wstępnie podano, że amerykański PKB zwiększył się w III kwartale o 3,7%. To rozczarowujący wynik, zważywszy na fakt, że rynek oczekiwał wzrostu o 4,3%. Po dwóch dniach spadku, w piątek na początku sesji znów zaczęła lekko drożeć ropa, co też nie mogło wpłynąć pozytywnie na nastroje graczy.
Te czynniki zrównoważyły pozytywne wydarzenia, jakim była np. publikacja wskaźnika nastrojów konsumentów liczonego przez Uniwersytet Michigan. W październiku indeks wzrósł z 87,5 pkt, do 91,7 pkt, podczas gdy analitycy spodziewali się wyniku na poziomie 88 pkt. Także wskaźnik koniunktury w najbardziej uprzemysłowionym regionie USA, czyli w rejonie Chicago mile zaskoczył w piątek giełdowych graczy. W październiku wzrósł znacznie powyżej oczekiwań. W takich warunkach indeks Dow Jones Industrial Average do godz. 22.00 naszego czasu wzrósł o 0,23%, a Nasdaq Composite spadł o 0,04%.
W Europie sytuacja była podobna. Londyński indeks FT-SE 100 i paryski CAC-40 spadły po 0,4%, tylko kosmetyczny wzrost, o 0,02%, odnotował frankfurcki DAX. Mimo że w piątek znów nadeszły sygnały o zwyżce cen ropy, liderami spadków były spółki naftowe, takie jak brytyjska BP czy francuska Total. Posiadaczy akcji tych firm zaniepokoiła trzydniowa seria przeceny tego surowca. Ze względu na ten sam czynnik zwyżkowały papiery linii lotniczych.
W Rosji do łask powróciły akcje koncernu naftowego Jukos (+5,3%). Przedstawiciele władz podali, że jego zakłady w Nieftiejugańsku mogą zostać sprzedane za wyższą cenę niż się ostatnio mówiło, czyli za 17 mld USD.