Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 01.11.2004 20:29

Ostatnio było niewiele wykresów. Dziś postaram się to nadrobić i to z

nawiązką. Tematów pobocznych nie będzie - czyta analiza techniczna.

Chciałbym dziś zwrócić uwagę na kilka ciekawych faktów, które być może uda

się ułożyć w jakąś całość. Będzie mowa zarówno o rynku walutowym, jak i

rynku akcji. Rzucimy też okiem na wykres podaży pieniądza.

Reklama
Reklama

Właściwie od tego ostatniego możemy zacząć. Dane o wielkości podaży

pieniądza opublikowane zostały już w połowie miesiąca, ale jakoś nie złożyło

się, by o nich wspomnieć. Zresztą nie ma o czym, co widać na wykresie

podaz_pl.gif Dane z września nie wpłynęły na obraz rynku widziany z

perspektywy zmian agregatu M3. Cały czas ostatnim sygnałem jest ten ze

stycznia, który pozwolił nam oczekiwać w kwietniu szczytu. Ten się pojawił,

Reklama
Reklama

ale obecnie jesteśmy bardzo blisko wyjścia nad ten poziom. Co ważne, o

ostatnich wzrostach nie byliśmy ostrzeżeni przez podaż pieniądza. Szkoda,

ale nie ma co płakać. W końcu nie ma narzędzi idealnych. Warto wspomnieć, że

w najbliższym czasie analiza podaży pieniądza może być utrudniona. Chodzi

głównie o ofertę banku PKO BP, która zapewne zakłóci falowanie M3. Można

przypuszczać, że w końcu października powstało wiele kredytów, które jednak

Reklama
Reklama

szybko wygasną po debiucie banku. Oczywiście nie ma to znaczenia

kolosalnego, ale przy analizach może mieć wpływ.

Czy wcześniejszy sygnał na podaży pieniądza zachowa swoją ważność? Stałoby

się tak, gdyby ceny nie wyszły ponad poziom szczytu z kwietnia. Przypatrując

się jednak rynkowi można dojść do wniosku, że dojdzie przynajmniej do testu

Reklama
Reklama

tego szczytu, a nie wykluczone jest niewielkie wyjście nad. Obawiam się

jednak, że ten ewentualny tryumf byków byłby krótkotrwały, ale o tym

później.

Zatrzymajmy się chwilę na rynku walutowym, a dokładniej na rynku złotego.

Jako pierwszy proponuję wykres koszyka koszyk_pln.gif Jak widać, od ładnych

Reklama
Reklama

kilku miesięcy mamy dość dynamiczny trend umacniający naszą walutę. Radują

się serca osób zadłużonych w walutach obcych, a posiadacze walutowych lokat

mają powód do złorzeczenia. Jak długo to jeszcze potrwa? Okazuje się, że

prawdopodobnie okres umacniania się złotego powoli dobiega końca i jakiś

czas będziemy pod wpływem korekty osłabiającej naszą walutę. Dobrze to widać

Reklama
Reklama

na wykresie złotówkowej ceny dolara usdpln.gif Ostatni spadek sprowadził nas

na poziom nie widziany od lat. Co ważne, obecnie ceny przebywają na bardzo

ważnym wsparciu, które już kilka razy było skuteczne. Oczywiście, jak każde

wsparcie, także i te może być w końcu pokonane, ale można spokojnie założyć,

że wielu graczy skusi się zagrać pod jego obronę. Zatem cena dolara już

raczej w najbliższym czasie mocniej nie spadnie.

A euro? Tu sprawa jest otwarta eurpln.gif Nie sięgnęliśmy jeszcze twardego

poziomu. Jesteśmy blisko, ale jeszcze trochę brakuje. Wcześniej spadek ceny

euro zatrzymał się na dolnym ograniczeniu hipotetycznego kanału wzrostowego.

Po lekkim odbiciu spadek był jednak kontynuowany. Teraz zbliżamy się do

kolejnego ważnego poziomu i tu już można zakładać dłuższy przystanek. Mamy

bowiem linię będącą dolnym ograniczeniem kolejnego kanału. Jest to też

poziom 4,25, który już kilkakrotnie zatrzymywał ruch cen. W obie strony. Nie

będzie wielkim błędem jeśli przyjmiemy, że wsparcie na 4,2-4,25 będzie tym

razem skuteczne. Na jak długo? Chyba na dłużej niż ostatnio. Odbicie może

okazać się spore. Powrót do 4,5 jest bardzo prawdopodobny, a nie wykluczone,

że będzie to także 4,7. Dojście aż tak wysoko byłoby już sporą korektą i

można będzie oczekiwać na kolejną falę umocnienia się złotego. Ale to za

parę miesięcyzie korzystna tylko wtedy, gdy będą rosły ich

ceny. Jeśli dolar zacznie słabnąć to albo wzrost cen polskich papierów musi

być szybszy, albo... inwestorzy zagraniczni nie powinni mieć tych papierów.

Jeśli założyć, że jeszcze je mają, to muszą je sprzedać. Nie będzie to

zadanie łatwe. Jak wygenerować popyt na własne papiery? Należy "zrobić"

hossę. Obecnie trzymanie polskich akcji było bardzo korzystne. Rosły nie

tylko ceny akcji, ale także złoty. To przełożyło się na dodatkowy zarobek z

różnic kursowych. Indeks denominowany w dolarach wygląda następująco

wig20_usd.gif Jak widać mamy tu nowe maksy ruchu cen. Ten wzrost jest nieco

na wyrost, co zostało zaznaczone na wykresie. Taka rozbieżność nie może

trwać długo i prędzej czy później zostanie skorygowana. Ruchu ze strony

inwestorów zagranicznych oczekiwałem w lecie. Okazało się jednak, że złoty

nie osłabł nazbyt mocno i spadek cen nie nastąpił. Teraz ponownie czekamy na

osłabienie się złotego, ale tym razem przesłanki za jego większą skalą są

poważniejsze. Można przypuszczać, że nie obędzie się to bez wpływu na rynek

akcji. Jaki to będzie wpływ? Wycofanie się części kapitałów zagranicznych.

Czy mamy bać się spadków? Należy, ale jeszcze nie teraz. Teraz spokojnie

czekamy aż rynek wpadnie w euforię. Wyjście zagranicy trzeba dobrze

przygotować i nie trwa to bynajmniej kilka dni. Najlepiej się sprzedaje, gdy

po drugiej stronie jest duży popyt. Kiedy mamy duży popyt? Gdy pada jakiś

ważny opór? Czy szczyty w kwietnia takim nie są? Są. Tu nie chodzi o jakąś

spiskową teorię dziejów, ale po prostu przygotowanie dogodnej sytuacji do

pozbycia się papierów. Każdy, kto to czyni musi się liczyć z ryzykiem, że to

nie wyjdzie.

Można się obawiać, że dolarowy wzrost cen polskich akcji szybko się skończy.

Ich posiadacze muszą coś przedsięwziąć. Zakładamy, że będzie to próba

wciągnięcia reszty towarzystwa do gry. Należy doprowadzić do sytuacji, gdy

każdy będzie chciał mieć akcje. Nastroje muszą być szampańskie. Próby

wciągnięcia graczy na byczą stronę obserwujemy już od dłuższego czasu.

Ostatnio kilkakrotnie mieliśmy do czynienia z nagłymi zwrotami cen akcji.

Zwykle po silnym spadku, gdy zaczyna się spoglądać w dół, ktoś stawia mocne

kupno na największych spółkach. Nie tylko ratuje tym rynek, ale sprawia, że

na jego działanie odpowiadają inni. Staje się to impulsem do kolejnej wyżki

zmiany.gif Ostatnio z taką akcją mieliśmy do czynienia właśnie w ubiegłym

tygodniu. Fatalny czwartek ze spadkiem przy spory obrocie cudownie zamienił

się w świetny piątek. Zamknięcie tego dnia dokonało się nad maksem sesji

czwartkowej! Pesymizm z dnia poprzedniego zniknął. Co ważniejsze. Takie

przełamanie nastrojów może skutkować dalszą zwyżką. Mieliśmy już z czymś

takim do czynienia.

Technicznie dalsza zwyżka wydaje się możliwa. Zejście pod dołek z końca

września okazało się fałszywką. Teraz już jesteśmy nad nim wig20fut.gif

Wprawdzie sądziłem, że korekta pociągnie aż do okolic 1740 pkt, ale skoro

rynek nie ma na to ochoty, to punkt dla niego. Na razie jeszcze nie można

takiego spadku wykluczyć - będzie można to uczynić po wybiciu na nowe

szczyty- niemniej wydaje się, że rynek ma swojego obrońcę. Wskaźniki dzienne

sugerują także, że popyt ma przewagę. Najwolniejszy z nich,

MACDdzienny_fut.gif właśnie zawraca na poziomie równowagi. Wygląda na to, że

linia sygnału zostanie pokonana lada chwila. Warto tu jednak zauważyć, że

prawdopodobnie nowe szczyty cen nie zostaną potwierdzone przez ten wskaźnik,

albo będzie to dokonane z opóźnieniem. Wskaźniki szybsze już właściwie są po

sygnałach kupna. RSIdzienny_fut.gif wykreślił nowy wyższy dołek i

Czy mamy więc w perspektywie szaleństwo zakupów? Faktycznie wskaźniki

sugerują zwyżkę, ale trzeba się liczyć z kłopotami na poziomie szczytów. No

i nie zapominajmy o jednym. Ta zwyżka może być wywołana w celu dystrybucji

papierów. Już piątkowy wzrost pozostawiał wiele do życzenia. O ile w

czwartek ceny papierów spadały solidarnie (choć oczywiście wybijał się w tym

KGH), to w piątek wzrost był głównie udziałem czterech największych spółek.

Dopiero pod koniec sesji przyłączyły się pozostałe. Ten fakt być może nie

zatrzyma zwyżki, ale każe być bardzo ostrożnym, gdy ceny będą się piąć w

górę. Zauważmy, że wskaźniki tygodniowe są znacznie niżej niż gdy były w

czasie kreślenia ostatnich szczytów. Nowe maksy, jeśli nawet się pojawią,

nie będą przez nie potwierdzone. Będziemy tu mieli kolejne dywergencje.

MACDtyg_fut.gif RSItyg_fut.gif ROCtyg_fut.gif CCItyg_fut.gif

Na koniec zabawmy się w prognozę, gdzie uda się sięgnąć. Pokonanie 1900 pkt

to będzie naprawdę spory wyczyn. Wszyscy będą o tym trąbić. Dlaczego? Bo

przekroczymy poziom zniesienia 61,8% całego spadku z lat 2001 i 2002

zniesienie1.gif Do tej pory zwyżkę od dołka poniżej 1000 pkt można było

jeszcze traktować jako korektę. Pokonanie 1900 pkt to jak próba złamania

tego przekonania. Wydaje się, że faktycznie znajdziemy się nad tym poziomem,

ale chyba na krótko. Jest szansa, że dojdziemy przynajmniej do 1940 pkt Ten

poziom można wyznaczyć na podstawie ostatnich dwóch większych spadków

zniesienie.gif Czy faktycznie tam się zatrzyma, czy ceny wyjdą nieco wyżej,

jest mniej ważne. To co wydaje się tu istotne to to, że prawdopodobnie

będzie to zwieńczenie tego ruchu. Prawdopodobnie, bo cały czas zależy to od

sytuacji na rynku walutowym. Słabnąca złotówka będzie ten scenariusz czyniła

bardziej prawdopodobnym.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama