Ray Car Carriers jest jednym z większych armatorów, który zamawia statki w Gdyni. Na razie mówi o objęciu akcji za 56 mln zł, czyli za tyle, ile stanowił dług stoczni wobec Kredyt Banku. Został on wykupiony wcześniej przez armatora. Jeśli Ray Car Carriers zamieni go na akcje, to jego udział w kapitale SG wyniesie około 10%. Jednak potencjalny inwestor może na tym nie poprzestać i będzie chciał dokupić kolejne 10% od Stoczniowego Funduszu Inwestycyjnego, jednego z obecnych właścicieli spółki. Wtedy udział w kapitale mógłby wzrosnąć do 20%.
- Nie widzimy nic złego w tym, że armator chce się zaangażować bezpośrednio w działalność produkcyjną stoczni - powiedział PAP Mirosław Piotrowski, rzecznik Stoczni Gdynia.
Firma czeka na subsydia do nierentownej produkcji w wysokości 6% wartości kontraktów. Subsydia zostały niedawno zapowiedziane przez wiceministra gospodarki Jacka Piechotę. Rząd może o nich zdecydować jeszcze w listopadzie, żeby dopłaty mogły ruszyć od początku przyszłego roku.
PAP