- Rząd jest przeciw wprowadzeniu 50-proc. podatku PIT, ponieważ powoduje on nierówność - powiedział w Senacie minister Gronicki. Jego zdaniem, taka danina nie objęłaby faktycznie najbogatszych podatników, co było zamiarem ustawodawcy (Sejm uchwalił, że dotyczyłaby ona osób zarabiających powyżej 600 tys. zł rocznie). Najlepiej zarabiają bowiem osoby prowadzące działalność gospodarczą, a one opodatkowują się według liniowej 19-proc. stawki CIT.
- Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że osoby, które będą mogły zrezygnować z płacenia 50-proc. podatku, zrobią to - mówił dalej Mirosław Gronicki. Według obliczeń, jakie przedstawił minister finansów, gdyby na taki krok zdecydował się tylko co piąty z ok. 4 tys. najbogatszych podatników, do budżetu nie wpłynie ani jedna dodatkowa złotówka. Jeśli od 50-proc. stawki PIT "uciekłoby" więcej osób - budżet straci.
Mimo to senator Bogusław Mąsior z SLD-UP powątpiewał, czy faktycznie nastąpi taka "ucieczka". Według niego dla podatnika, który zarabia 1 mln zł rocznie, 30 tys. podatku więcej będzie bez znaczenia. Senator Krzysztof Jurgiel z PiS dopytywał się natomiast, dlaczego rząd nie powstrzyma podatników od takiej "ucieczki" od 50-proc. stawki PIT.
Wiceminister finansów Jarosław Neneman musiał wyjaśniać, że możliwość skorzystania z opcji podatkowej (wybór liniowej, 19-proc. stawki CIT) jest w Polsce legalna.
Mirosław Gronicki opowiedział się również przeciw innej poprawce Sejmu, która wprowadza internetową ulgę podatkową (w wysokości do 760 zł rocznie). - Ministerstwo Finansów raczej nie jest zainteresowane poszerzaniem wachlarza ulg - stwierdził. Jego zdaniem taka ulga nie będzie potrzebna, ponieważ rząd wpłynie na głównego dostawcę usług internetowych - jakim jest Telekomunikacja Polska - aby ten obniżył ceny. W tym celu trzeba zmienić model kosztowy usług telekomunikacyjnych, nad czym pracują już wspólnie ministerstwa: finansów i infrastruktury oraz Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty. Gronicki nie chciał ujawnić, kiedy poznamy pierwsze efekty prac.