Liczba Niemców szukających pracy wzrosła w ubiegłym miesiącu, po uwzględnieniu czynników sezonowych, o 12 tys. W stosunku do października ub.r. liczba ta zwiększyła się o ponad 55 tys.
Wzrost eksportu wyrwał wprawdzie w tym roku niemiecką gospodarkę z trzyletniej stagnacji, ale okazało się to niewystarczające, by poprawić sytuację na rynku pracy. MFW obniżył we wtorek prognozę wzrostu niemieckiego PKB w przyszłym roku do 1,5%, co jest najniższym wskaźnikiem w całej strefie euro. Fundusz uzasadnił to niekorzystnym wpływem dużego bezrobocia na wydatki konsumpcyjne, które generują ponad połowę PKB.
Federalny Urząd Statystyczny poinformował, że we wrześniu ponownie spadła sprzedaż detaliczna. Była o 0,4% mniejsza niż w sierpniu. W obawie przed utratą pracy Niemcy mniej wydają i więcej oszczędzają. Wskaźnik oszczędności, a więc udział niewydanych pieniędzy w pozostających do dyspozycji dochodach, wzrósł w II kwartale do 11% z 10,8% w pierwszych trzech miesiącach br.
Przy marnej koniunkturze niemieckie spółki muszą zmniejszać wydatki, a szczególnie wygórowane są tam koszty pracy, wyższe o 16% niż u największych zagranicznych konkurentów tego kraju. Stąd też niemal nie ma tygodnia, by jakaś firma nie ogłaszała lub nie zapowiadała zwolnień. Federalny Urząd Pracy nie wyklucza, że w zimie liczba bezrobotnych przekroczy 5 milionów.
Wprawdzie stopa bezrobocia w zachodnich Niemczech (8,2%) wciąż jest ponad dwa razy niższa niż w dawnej NRD (17,5%), ale w październiku na wschodzie przybyło 2 tys. miejsc pracy, a na zachodzie ubyło ich 14 tys. A zachód wytwarza ponad 90% PKB.