Po wstępnym obliczeniu głosów Bush był bardzo bliski ostatecznego zwycięstwa i zagwarantowania sobie 270 głosów elektorskich, które zapewniłyby mu kolejne cztery lata w Białym Domu. Urzędujący prezydent wygrał także w głosowaniu powszechnym. Po obliczeniu 99% głosów Bush uzyskał 51,1% głosów (58,5 mln). Jego rywal, demokratyczny senator John Kerry, otrzymał poparcie 48% Amerykanów (55,0 mln). Cztery lata temu Bush wyszedł zwycięsko z wyborów, mimo że w głosowaniu powszechnym większe poparcie uzyskał jego ówczesny rywal Al Gore.
Kerry uznał porażkę
Wczoraj około południa John Kerry uznał swoją porażkę, choć początkowo z obozu demokraty napływały sygnały, świadczące o tym, że nieprędko przyzna się do klęski.
Zainteresowanie wyborami było w tym roku ogromne. Po raz pierwszy głosy w wyborach prezydenckich oddało ponad 112 milionów obywateli. W wielu miastach musiano przedłużyć działalność punktów wyborczych, bo przed lokalami wyborczymi ustawiały się ogromne kolejki. Wtorkowe głosowanie potwierdziło także podział Stanów Zjednoczonych na dwie części. Najliczniej zaludnione stany Północnego Wschodu, Środkowego Zachodu oraz Zachodniego Wybrzeża głosowały za Kerrym, w pozostałych zwyciężał urzędujący prezydent. Mapa wyborcza niemal dokładnie pokrywa się z podziałem głosów sprzed czterech lat.
Trzy stany z opóźnieniem