Oszczędności samorządów były spore - wyniosły średnio 37% z 733,6 mln euro. Zostało więc przeszło 270 mln euro. Połowa tej kwoty to wkład własny samorządów, więc pieniądze do nich wróciły. Ale reszta leży na kontach Komisji Europejskiej i samorządy zastanawiają się, czy nie mogłyby wykorzystać pieniędzy na inne zadania.
Według ministerstwa gospodarki, jest to możliwe. Ale pod warunkiem, że nowy projekt jest uzupełnieniem poprzedniego. Jest jeszcze jeden warunek - Komisja Europejska zaczęła zwracać uwagę na to, czy projekty biorą pod uwagę ochronę środowiska. Chodzi o to, aby inwestycje oddalone były od parków krajobrazowych, siedlisk ptaków i zwierząt. Wcześniej ani komisja, ani ministerstwo gospodarki nie żądało uwzględnienia tych warunków.
Sam program ISPA został już zakończony, ale wnioski na nowe inwestycje można dalej składać w ramach funduszu spójności. Na ten rok przyznano Polsce środki w wysokości 1,41 mld euro. Podobnie jak w przypadku ISPA, będą one wykorzystywane na poprawę stanu środowiska oraz infrastruktury transportowej. Jednak nie będą to projekty na duże kwoty.
Samorządy zgłosiły 45 wniosków o dofinansowanie inwestycji, głównie w obszarze kanalizacji, wodociągów, a także gospodarki odpadami. Według Grażyny Ciemniak (SLD), szefowej sejmowej podkomisji infrastruktury, 21 z nich jest najlepiej przygotowanych i wiosną przyszłego roku można spodziewać się rozpoczęcia realizacji projektów. Jednak, czy dalej możliwe będzie tańsze wykonanie inwestycji - nie wiadomo.
- Pojawiają się sygnały z województw, że brakuje wykonawców inwestycji. Firmy są obecnie zaangażowane przy wcześniejszych projektach i niewiele z nich staje do nowych przetargów. Dlatego cena usług może wzrosnąć - mówi G. Ciemniak.