6 Jak sprzedać, żeby GPW stała się centrum finansowym w naszym regionie?
7 Jakie są zagrożenia przy sprzedaży GPW: dla giełdy, dla innych uczestników rynku? 8 Czy prywatyzacja nie jest tematem zastępczym, kiedy kluczowe są działania służące rozwojowi rynku (podatki, prywatyzacja poprzez giełdę, zachęty dla firm prywatnych)?
Lidia Zakrzewska: Agenda Warsaw City 2010 jest jedynym obowiązującym rządowym dokumentem, który wytycza kierunek rozwoju warszawskiej giełdy i określa możliwe metody. Drugi dokument to przyjęta przez Radę Giełdy, a opracowana przez zarząd strategia GPW. Oba, w świetle koncepcji autorów, są zbieżne. Skoro tak, dlaczego proces prywatyzacji trwa tyle czasu? Zapraszam Państwa do dyskusji, będącej próbą odpowiedzi na następujące pytania: czy, kiedy, w jaki sposób, komu sprzedajemy naszą giełdę?
Grzegorz Domański: Giełda nigdy nie miała być państwowa. Powstała jako jednoosobowa spółka Skarbu Państwa z konieczności. Od samego początku otwarta była na mechanizm prywatyzacyjny, choć grono potencjalnych akcjonariuszy było zawsze limitowane do instytucji finansowych, banków i domów maklerskich itp. Nikt nigdy nie zakładał, że będzie to jakaś państwowa ,,impreza". To, że dzisiaj tak jest, nasuwa pytanie, dlaczego tak jest. Dlaczego np. domy maklerskie korzystały z możliwości nabycia akcji giełdy tylko z konieczności? Oczywiście po to, by zostać członkiem giełdy, trzeba było być akcjonariuszem, dlatego kupowały jedną akcję lub 10. Czy dlatego, że akcje były drogie? Dlatego że procedura zbywania przez ministra skarbu była uciążliwa? Nie. Powiedzmy szczerze, ciśnienie ze strony rynku na prywatyzację giełdy było przez wiele lat żadne. A przecież wiedzieliśmy od samego początku, że w momencie konfrontacji ze światem, ten nasz parkiet państwowy będzie wyglądał co najmniej dziwnie. Wiedzieliśmy o tym od początku, tu o żadnym zaskoczeniu nie może być mowy. Nikt nigdy nie chciał państwowej giełdy, i to jest punkt wyjścia do dalszej debaty. Jeżeli stawiamy pytanie o prywatyzację, odpowiedź jest bardzo prosta. Kiedy 16 kwietnia 1991 r. rzecz się zaczęła, wtedy było jasne, że oczywiście trzeba prywatyzować.
Jacek Socha: Trzeba dodać jedną rzecz: nie mam żadnych informacji o woli kupienia giełdy przez instytucje, które zostały wymienione. Nie ma żadnych pism, apeli, próśb, wycen, deklaracji. Tak na dobrą sprawę cały rynek kapitałowy jest pasywny. Nie żąda od ministra skarbu zgody na kupienie giełdy.