Wygrana Busha w wyborach prezydenckich korzystnie wpływa na portfele amerykańskich inwestorów. Silny popyt na akcje, który można było obserwować podczas ostatnich sesji, sprawił, że indeks S&P500 dotarł do najwyższego poziomu od marca 2002 roku. Wybicie w górę ze spadkowego kanału, który rysował się na wykresie od początku roku oraz pokonanie oporu wyznaczanego przez szczyt z lutego jest korzystnym sygnałem dla grających na zwyżkę. Do pełni szczęści brakuje jeszcze wyraźnego przełamania poziomu 1175 pkt (seria szczytów z przełomu 2001 i 2002 roku). Szanse na to są spore, gdyż minimalny zasięg zwyżki, wynikający z wcześniejszego kanału, wypada dopiero w okolicy 1200 pkt. Krótkoterminowe wsparcie znajduje się tuż powyżej 1140 pkt.
Bardzo korzystnie dla popytowej strony rynku kształtuje się wykres tygodniowy. Kanał spadkowy, który tworzył się od marca do września, wygląda jak flaga w zapoczątkowanym w marcu 2003 trendzie wzrostowym. Jej znaczenie zmniejsza dość długi czas kształtowania się. Gdyby pominąć ten fakt, można by oczekiwać trendu wzrostowego aż do 1400 pkt.
Na podobny optymizm za wcześnie jest jeszcze w przypadku średniej przemysłowej Dow Jones. Wprawdzie indeks ten przebił opadającą linię, prowadzoną po tworzonych od początku roku szczytach, ale ma jeszcze do pokonania opory, wyznaczane przez każdy z nich z osobna. Oznacza to, że najważniejszy sygnał kupna wygenerowany zostanie dopiero z chwila pokonania poziomu 10 700 pkt. Do tego samego koszyka można wrzucić Nasdaq Composite. Tu będzie można mówić o średnioterminowym trendzie wzrostowym po pokonaniu 2150 pkt.
Krótkoterminowe trendy wzrostowe są faktem na wszystkich wymienionych indeksach. To zachęca do kupowania akcji. Należy jednak pamiętać, że główne opory nie zostały jeszcze pokonane, czyli w średnim terminie wciąż obowiązuje trend boczny. To natomiast sugeruje zwiększanie czujności przez posiadaczy akcji wraz ze zbliżaniem się do wspomnianych wcześniej barier podażowych.