Nowy fundusz, który będzie mieć główną siedzibę w Londynie, ale także biuro w Waszyngtonie, przyjmie nazwę Generation Investment Management. Oprócz Ala Gore'a założycielami będzie jeszcze pięć osób, w tym m.in. David Bloom, były dyrektor generalny Goldman Sachs Asset Management oraz Mark Ferguson odpowiedzialny kiedyś w Goldman Sachs Asset Management za badania rynku europejskiego, syn znanego menedżera piłkarskiej drużyny Manchesteru United, sir Aleksa Fergusona.

Założyciele liczą, że na początek inwestorzy powierzą Generation przynajmniej kilkadziesiąt milionów dolarów. Jak zarząd będzie podejmować decyzje inwestycyjne? - Chcemy zwracać uwagę na wiele czynników. Czyli np. łączyć perspektywy wzrostu gospodarczego w poszczególnych częściach świata z warunkami socjalnymi tam panującymi - tłumaczy były wiceprezydent USA w administracji Billa Clintona. - Przejrzystość, jakość zatrudnienia pracowników, spełnianie norm ekologicznych przez firmy czy umiejętność długoterminowego zarządzania ryzykiem - takie aspekty będziemy brać pod uwagę - dodaje.

Jako prezes Generation, Al Gore zamierza poświęcać firmie przynajmniej półtora dnia w tygodniu, choć podkreśla, że w razie potrzeby spędzi w biurze więcej czasu. Czy inwestorzy powinni wierzyć w powodzenie byłego kandydata na prezydenta (cztery lata temu przegrał rywalizację o miejsce w Białym Domu z George'em Bushem) w świecie finansów? Od czasu odejścia ze sceny politycznej Gore?a postawił właśnie na tę branżę. Sam podkreśla, że poświęcił wiele czasu na naukę metod inwestowania i lekturę książek finansowych. Ma już pewne doświadczenie na rynku kapitałowym. Zasiada m.in. w radzie dyrektorów koncernu komputerowego Apple i jest doradcą zarządu firmy Google, która jest właścicielem najbardziej znanej na świecie przeszukiwarki internetowej, a w tym roku przeprowadziła największą pierwotną ofertę publiczną (IPO) sprzedaży akcji w USA.

"Financial Times"