Niewielkie osłabienie notowań złotego przyniosła poniedziałkowa sesja. Nie zmieniło ono jednak pozytywnego obrazu naszej waluty. Spadek jej kursu odbył się w przypadku dolara z najniższego poziomu od 7 lat. Na tych poziomach zwiększa się skłonność inwestorów do realizowania zysków, szczególnie w odniesieniu do tych, którzy kupowali naszą walutę za dolary. Tylko przez ostatni miesiąc zarobili 20 groszy, czyli 5,7%.

Z drugiej strony, korzystna sytuacja złotego pozwala myśleć o dalszym wzroście jego notowań. Przebicie silnej bariery w rejonie 3,37 zł za dolara otwiera drogę do dalszej deprecjacji amerykańskiego pieniądza. Sprzyja jej negatywne nastawienie do dolara na świecie. Tam potencjał zniżkowy w odniesieniu do głównych walut można szacować na przynajmniej 5%. Jednocześnie coraz częściej spotykamy czarne scenariusze mówiące o zwyżce euro do poziomu 1,5 USD. Szybkie tempo wzrostu wspólnej waluty w ostatnich dniach już zdążyło zaniepokoić szefa Europejskiego Banku Centralnego, który określił go mianem "brutalnego". Wczorajsze osłabienie euro wygląda jednak jedynie na ruch powrotny do przebitego szczytu przy 1,283 USD, po którym powinna nastąpić dalsza część wyprzedaży dolara.