Gracze giełdowi pogodzili się już chyba z myślą, że ten rok będzie dla informatycznej grupy nieudany. Sygnały stały się widoczne już w II kwartale. Dane za kolejne trzy miesiące tylko utwierdziły rynek w tym przekonaniu.
Ma to odbicie w zachowaniu się kursu. Integrator negatywnie wyróżnia się na tle rynku, a jego wycena jest coraz niższa. W środę za papiery Prokomu, po 0,8-proc. przecenie, płacono 127 zł. Jeszcze w połowie września wyceniano je na ok. 180 zł.
Nie wydaje się, żeby wyniki za III kwartał dawały nadzieję na zmianę trendu. Wprawdzie sprzedaż skonsolidowana była wyższa o ok. 16% niż rok wcześniej, ale jest to efekt systematycznego powiększania się grupy. Na poziomie jednostkowym sprzedaż Prokomu wyniosła zaledwie 163 mln zł, czyli spadła o ponad 15% w porównaniu z III kw. 2003 r. To najgorszy wynik od 5 lat. Narastająco za dziewięć miesięcy obroty grupy wyniosły 971 mln zł, czyli przez rok powiększyły się tylko o nieco ponad jeden milion złotych.
Jeszcze gorzej wygląda sytuacja, jeśli weźmiemy pod uwagę wynik netto. Strata w III kw. to 4,3 mln zł. Narastająco jest to 11,4 mln zł. Rok temu zysk wynosił odpowiednio 10,2 mln zł i 39,5 mln zł. Regres jest zatem bardzo wyraźny. Na poziomie spółki matki Prokom w III kw. 2004 r zarobił 0,7 mln zł. Ale rok wcześniej zysk przekraczał 18 mln zł. Narastająco zysk jednostkowy wynosi 20 mln zł, ale w analogicznym okresie 2003 roku był prawie cztery razy większy.
Słabe wyniki, podobnie jak po danych za II kwartał, tłumaczone są opóźnieniami w rozpoczęciu realizacji dużych umów z PZU, Pocztą Polską i Telekomunikacją. Do tego dochodzi konieczność tworzenia odpisów na utratę wartości posiadanych akcji Ster-Projektu (od początku roku jest to już ok. 20 mln zł) oraz wysokie koszty przygotowań do realizacji kontraktów offsetowych.