Październik miał być kolejnym po wrześniu okresem spadku inflacji. Analitycy spodziewali się, że z wrześniowych 4,4% spadnie ona do 4,3%, a nawet do 4,2%. Taki spadek oznaczałby, że Rada Polityki Pieniężnej w tym miesiącu już nie zmieni stóp.
Jednak stało się inaczej - inflacja wzrosła do 4,5%. Co było tego przyczyną? Paliwa. Jak wynika z danych GUS, były one droższe niż przed rokiem o ponad 19%, a w stosunku do września - o 2,8%. Tak znacznego wzrostu nikt się nie spodziewał.
W rezultacie komentarze, które pojawiły się po publikacji danych GUS, koncentrowały się właśnie na drogich paliwach.
- Październikowy wzrost inflacji to wynik wzrostu cen paliw - powiedział Mirosław Gronicki, minister finansów. - Obserwowane w listopadzie tendencje na rynku paliw w Polsce, jak i notowania ropy na międzynarodowych rynkach wskazują na odwrócenie tego trendu. Stąd też oczekuję obniżenia wskaźnika inflacji w kolejnych miesiącach - dodał.
O tym, że inflacja będzie spadać, są przekonani również analitycy.