- To może być przełom w promocji gospodarczej Polski - ocenia poseł Adam Szejnfeld, przewodniczący sejmowej podkomisji do spraw projektu. Jednak aby tak się stało, konieczna jest głęboka modyfikacja całego modelu promocji, który funkcjonował przez ostatnie 15 lat. W opinii posła PO rządowe przedłożenie tego nie zapewnia. - My chcemy, żeby to nie była ustawa o agencji, ale o systemie promocji Polski - wyjaśnia Adam Szejnfeld. - Jeśli miałyby to być tylko przepisy zmieniające szyld, ja się pod nimi nie podpiszę - dodaje.

- Prace nad projektem idą powoli, ale w dobrym kierunku - dodaje inny członek podkomisji poseł Artur Zawisza z Prawa i Sprawiedliwości. Ten kierunek to poszerzenie kompetencji nowej agencji. Przykładem na to może być sprawa zagranicznych oddziałów PAPG, które mogłyby przejąć wiele uprawnień, należących dziś do wydziałów ekonomiczno-handlowych polskich ambasad. - To byłaby rewolucja - przyznaje poseł Zawisza. - Ale według mojej oceny właśnie taka koncepcja zwyciężyła podczas dyskusji w podkomisji - dodaje parlamentarzysta PiS.

Artur Zawisza wysoko ocenia propozycje, jakie w sprawie ustawy zgłaszają przedstawiciele Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan". PKPP uważa, że rządowy projekt zbyt pobieżnie traktuje sprawę promocji eksportu i wizerunku polskiej gospodarki na świecie. Aby nowa agencja skutecznie działała, powinna swobodnie dysponować pieniędzmi z budżetu, które są przeznaczone na promocję eksportu i inwestycji zagranicznych, a obecnie znajdują się w gestii urzędów centralnych. Konfederacja proponuje również, aby co najmniej połowę składu rady PAPG stanowili przedsiębiorcy, ponieważ agencja ma działać m.in. na rzecz biznesu.

Kolejne posiedzenie podkomisji zaplanowano na przyszły tydzień. Adam Szejnfeld ma nadzieję, że jeszcze w tym roku zakończą się prace nad projektem nie tylko w podkomisji, ale także w sejmowej Komisji Gospodarki.