Kolejna sesja nie wniosła nic nowego do obrazu rynku. Wciąż trudno określić, czy trwająca od początku miesiąca konsolidacja w okolicy 1840 pkt to czas zbierania sił przed udanym atakiem na barierę 1885 pkt, czy też jest to oznaka słabości byków, które nie są w stanie rozprawić się z oporem, choć wykres kontynuacyjny jest tuż poniżej niego. Polaryzację opinii inwestorów obrazuje rekordowa liczba otwartych pozycji, których na wszystkich seriach kontraktów na WIG20 było wczoraj ponad 29,2 tys.
Krótkoterminowym wsparciem jest 1814 pkt, gdzie wypadło zamknięcie 8 listopada. Spadek poniżej tego poziomu znacząco poprawiałby pozycję niedźwiedzi. W takiej sytuacji bliżej byłoby testu październikowego minimum niż próby osiągnięcia 1885 pkt. Wydaje się jednak, że najbliższe dni mogą przynieść przedłużenie konsolidacji w rejonie 1840 pkt, co przy malejącej z dnia na dzień zmienności (5-sesyjny ATR obniżył się do 26 pkt z 34 pkt na początku miesiąca) nie zachęca do obecności na rynku. Nowe pieniądze, jakie na nim się pojawiły w tym miesiącu liczą raczej na wykrystalizowanie się trwalszej tendencji. Raczej w niewielkim stopniu związane są ze wzmożoną działalnością arbitrażystów. W związku z tym właśnie obserwacja zmian liczby otwartych pozycji może stać się dobrą podpowiedzią co do przyszłego kierunku notowań. Jej spadek w kolejnych dniach świadczyłby, że któraś ze stron zaczyna tracić wiarę w korzystny dla siebie obrót spraw. Jednocześnie warto pamiętać o tym, że ruch zgodny z kierunkiem dotychczasowej tendencji jest najbardziej wiarygodny jeśli towarzyszy mu wzrost LOP, a nie spadek. W tej sytuacji wzrost notowań napędzany zamykaniem krótkich pozycji może nie doprowadzić do tego, by ruch w górę przybrał trwały charakter.