Rosnące drugi dzień z rzędu cen ropy oraz dalsza deprecjacja dolara spowodowały, że piątkowe sesje na największych światowych giełdach przebiegły pod znakiem spadku cen akcji. Przyczynił się do tego też w dużym stopniu Alan Greenspan. Przebywający na bankowym kongresie we Frankfurcie szef Fed ostrzegł, że dalsze pogłębianie się deficytu budżetowego i płatniczego USA może być bardzo szkodliwe dla gospodarki. Ta wypowiedź utrwaliła spadek dolara wobec euro i jena.
Za Atlantykiem najbardziej w piątek traciła na wartości branża high-tech. Akcje takich spółek, jak Applied Materials czy Novellus System, znalazły się w odwrocie wskutek raportu opublikowanego przez analityków Goldman Sachs. Ich zdaniem, akcje producentów półprzewodników są drogie, więc kursy akcji podążą w najbliższym czasie w dół. Negatywnie wyróżnił się też właściciel internetowej księgarni Amazon.com. Jego walory taniały wskutek rekomendacji "sprzedaj" wydanej przez Banc of America. Do godz. 22.00 naszego czasu indeks Dow Jones obniżył się o 1,14%, podczas gdy technologiczny wskaźnik Nasdaq stracił 1,54%.
Także główne indeksy europejskie zakończyły ostatnie sesje tygodnia na sporym minusie. Londyński indeks FT-SE 100 spadł o 0,93%, frankfurcki DAX stracił 1,05%, a paryski CAC-40 zniżkował o 0,83%. Inwestorzy najchętniej pozbywali się walorów producentów farmaceutyków - szczególnie notowanych na giełdzie w Londynie - AstraZeneca i GlaxoSmithKline. To efekt stanowiska amerykańskich władz nadzorujących lokalny rynek leków, które orzekły, że produkty obu spółek powinny być lepiej sprawdzane zanim trafią do sprzedaży w Stanach Zjednoczonych. Niepokój wśród europejskich graczy wzbudziły też niektóre wypowiedzi Alana Greenspana we Frankfurcie. Oprócz wypowiedzi na temat amerykańskiego deficytu i dolara szef Fed ostrzegł również, że ci inwestorzy, którzy należycie nie zabezpieczyli się przed skutkami podwyżek stóp procentowych, muszą się liczyć ze stratami.