Według Patricii Friend, szefowej AFA, menedżment linii lotniczych usiłuje rozwiązywać kłopoty finansowe swoich firm kosztem pracowników. Największe protesty wzbudzają manipulacje przy zakładowych planach emerytalnych. W renegocjowanych kontraktach linie lotnicze usiłują wycofywać się z dotychczasowych zobowiązań. - Menedżment musi liczyć się z poważnymi konsekwencjami, jeśli nadal będzie manipu-
lować przy umowach zbiorowych - stwierdziła Friend. Związki protestują także przeciwko obniżaniu stawek godzinowych i obcinaniu innych świadczeń, na przykład przenoszeniu kosztów ubezpieczenia zdrowotnego z pracodawców na pracowników. Linie lotnicze twierdzą, że to konieczność, aby utrzymać się na rynku, na którym coraz silniejszą pozycję zdobywają tani przewoźnicy.
Ogólnonarodowej akcji protestacyjnej nie należy spodziewać się w najbliższym czasie. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to lokalne strajki przeprowadzane bez ostrzeżenia w poszczególnych liniach lotniczych. Już jednak sama groźba strajku może mieć negatywne skutki. Podróżni zacz-
ną bowiem rezerwować bilety w "nieuzwiązkowionych" liniach, pogłębiając jeszcze bardziej kłopoty tradycyjnych przewoźników. Najmocniej zagrożone są United Airlines i US Airways, które renegocjują kontrakty pod osłoną prawa upadłościowego. Zdaniem analityków z Wall Street, strategia związkowców może doprowadzić tradycyjne linie lotnicze do całkowitego zniknięcia z rynku.
AFA reprezentuje interesy personelu pokładowego 26 linii lotniczych, m.in. w takich kolosach jak United, American, America West i US Airways.