fałszywego medyka ze Wschodu cieszyły się powodzeniem i zaczął on niemal natychmiast przyjmować pacjentów, których mimo braku dyplomu diagnozował
i leczył. Wizyta kosztowała u niego od 20
do 50 zł, a nielegalny proceder trwał, według prokuratury, od początku 2001 do lutego 2002 roku (dopiero rok później Aleksander T. otrzymał zgodę ministra zdrowia na wykonywanie w Polsce zawodu - tylko i wyłącznie - felczera). Sąd nie znalazł dowodów na negatywne skutki jego działalności wśród pacjentów. Fałszywy
doktor ograniczał się najczęściej np. do wykonywania im masaży, naświetlań lampą czy nakazu kupna wkładek ortopedycznych do butów. Dlatego ukarano go jedynie grzywną
w wysokości 500 zł.